Jak przełamać barierę i pokonać stres przed mówieniem po angielsku?

Stres, tłumaczenie z polskiego na angielski, słownictwo i gramatyka 

W naszej grupie Just Talk - for all English Learners na Facebooku zapytałam osoby uczące się angielskiego o to, co sprawia im trudność w uczeniu się angielskiego.

„Myślę wciąż po polsku rozmawiając z kimś po angielsku i w głowie układam polskie zdania, które chcę komuś przekazać, ale czasem trudno jest 'przetłumaczyc' to na angielski i wypowiedzieć. W takich sytuacjach się denerwuję i po prostu odpuszczam.. Oczywiscie dochodzi też do tego ubogie słownictwo i gramatyka”.

„Ja, jak większość osób z tzw. bierną znajomością angielskiego, wydaje mi się, że znacznie więcej rozumiem czytając czy nawet słuchając - jak już ucho i mózg się przyzwyczai, niż potrafię powiedzieć... Co za koszmar Dlaczego , skoro rozumiem czytając/słuchając, powiedzieć nie potrafię lub mówię/piszę jak ostatnia łamaga lub milczę, bo boję się odezwać. Ot, problem, który krąży koło mnie, odkąd uczę się angielskiego Poradzicie?”

Na co dzień rozmawiam i spotykam się z różnymi osobami, które chcą lub/i potrzebują uczyć się angielskiego. 99% osób mówi, że: dużo rozumie, nawet dobrze rozumie, z czytaniem nie ma problemu, ale gdy przyjdzie do mówienia, powstaje jakaś blokada, bariera nie do przeskoczenia. Wiele osób układa zdania po polsku i stara się przetłumaczyć je w głowie.

Ja wtedy pytam: „Czy ma Pan (lub Pani) kontakt z angielskim na co dzień”? W większości przypadków słyszę „Nie”. Drążę dalej: „Kiedy ostatnio uczył się Pan (Pani)?” „Kilka lat temu/w liceum/na studiach, ale tam poziom był słaby/3 lata temu na kursie”.

Zastanów się teraz. Czy da się mówić, na dodatek płynnie, kiedy na co dzień… nie mówisz? Na dodatek nie masz kontaktu z językiem angielskim, bo otacza Cię język polski. 

Nawet jeśli mieszkasz w UK, ale w Twoim otoczeniu są głównie Polacy, tak naprawdę nie zmienia się wiele. 

Gdy uczymy się języka ojczystego, jesteśmy otoczeni nim zewsząd. Mówią do nas rodzice i wszyscy dookoła, pokazują, komunikują wiadomości, nazywają przedmioty. Non stop. My rejestrujemy, aż pewnego dnia zaczynamy powtarzać. Na początku z błędami, przekręcamy wymowę, dopiero z czasem zaczynamy budować proste i krótkie zdania, nie zawsze logiczne.

W ten sposób uczymy się mówić - poprawnie (bo poprawiają nas rodzice) i płynnie (bo cały czas mówimy).

Z językiem obcym jest nieco inaczej. System nauki angielskiego w szkołach nie ma nic wspólnego z naturalnym przyswajaniem języka. Małe dzieci w wieku do lat 6 uczą się języka obcego naturalnie, podczas zabawy, w rozmowach z rówieśnikami mówiącymi w języku obcym. Dla nich język nie jest obcy, jest narzędziem komunikacji, a przy tym doskonałą zabawą. Szkoła, w mojej opinii, traktuje język obcy jako kolejny przedmiot do zaliczenia. Ze sprawdzianami, testami, zaliczeniami. Dziecko, które dowiaduje się, że istnieje coś takiego, jak gramatyka, nagle musi nauczyć się czasów, zrobić zadania, zaliczyć sprawdzian ze słówek z książki lub wierszyka. Przez 12 lat nauki szkolnej wpaja się nam zasady gramatyczne, otrzymujemy listy słówek do wkucia, po czym zdajemy maturę i… często mamy problem ze swobodną komunikacją po angielsku.

Oczywiście mocno generalizuję, bo NIE WSZYSTKIE szkoły mają takie podejście, jednak z doświadczenia mojego i wielu osób, z którymi miałam i mam przyjemność rozmawiać, jest tak w zdecydowanej większości przypadków.

Podejście do nauki angielskiego w szkole buduje w nas przekonanie o nauce angielskiego jako przedmiotu, nie pokazuje języka w realnej sytuacji. Na lekcjach angielskiego zapomina się, że każdy uczeń jest inny i w nieco inny sposób przyswaja wiedzę. 

Czy w szkole powiedział Ci ktoś kiedyś JAK uczyć się angielskiego? Jeśli tak, jesteś wielkim szczęściarzem, bo trafiłeś na nauczyciela z misją.

Jeśli nie, już wiesz dlaczego dzisiaj mówienie po angielsku powoduje taki stres. Jeśli nie masz kontaktu z angielskim na co dzień, naprawdę nie da się mówić płynnie.


Żeby mówić po angielsku, trzeba… mówić! 


OK. Zapytasz mnie więc, co zrobić, żeby mieć kontakt z angielskim, żeby zacząć wreszcie mówić płynnie po angielsku?

Odpowiedź jest jedna. Miej kontakt z angielskim CODZIENNIE. Twoim zadaniem jest sprawić, aby Twoje otoczenie w możliwie największym zakresie było związane z angielskim. Nie oglądaj ani nie słuchaj niczego po polsku, słuchaj wiadomości i radia po angielsku, czytaj strony anglojęzyczne. Nawet jeśli na początku rozumienie treści przychodzi Ci z trudem, nie zrażaj się! Pamiętaj, że Twoim pierwszym celem NIE JEST ZROZUMIENIE komunikatu. Twoim celem jest osłuchiwanie się z melodią języka, jego intonacją, tonem… słuchaj tak, jak słuchasz piosenek. Zrozumienie przyjdzie z czasem, ZAUFAJ mi. Ustaw sobie język domyślny w telefonie i laptopie na angielski.

Ucz się. Codziennie. Brzmi nudno? Banalnie? Przewidywalnie? To ja zapytam inaczej. Próbowałeś kiedyś uczyć się codziennie przez minimum 15 minut przez co najmniej jeden miesiąc bez żadnej przerwy i z pełną uważnością? 

Jeśli nie, zacznij jeszcze dzisiaj, a pewnego dnia nawet nie spostrzeżesz kiedy będziesz pięknie i płynnie rozprawiać na każdy interesujący Cię temat po angielsku.


Brak czasu, inne priorytety

„Głupio się przyznać, ale mieszkam w UK, chodziłam do różnych szkół a i tak mam problem z językiem. W dużej mierze to brak konsekwencji, lenistwo, ale i też obowiązki przy trójce dzieci.”

W dzisiejszym świecie jesteśmy często zabiegani, pracujemy długo i dużo, zajmujemy się dziećmi, domem, załatwiamy różne ważne sprawy, chcemy też kiedyś odpocząć. Nauka angielskiego jest ważna, bo właśnie zmieniamy pracę/wyprowadziliśmy się do Londynu/inny powód. Szukamy kursu językowego, chodzimy na zajęcia raz, dwa lub trzy razy w tygodniu. Po zajęciach w szkole wracamy do swoich obowiązków, angielski „odhaczamy” na zajęciach. Kończymy semestr i nadal odczuwamy dyskomfort w mówieniu.


Dlaczego tak się dzieje? 


Jeśli Twoim priorytetem jest praca lub inne obowiązki, a angielski traktujesz jako zajęcie dodatkowe, trudno będzie przełamać barierę. Żeby mówić płynnie i swobodnie, mieć szeroki zasób słownictwa i korzystać z niego AKTYWNIE, tworzyć poprawne zdania musisz mieć pewność, że tego właśnie chcesz. Musisz mieć jasno sprecyzowany cel i szczerą chęć do nauki. Doskonale wiesz, że języka nie da się nauczyć przez jedną godzinę w tygodniu. Zastanów się dlaczego właściwie chcesz nauczyć się angielskiego. Wyobraź sobie siebie gdy rozmawiasz bez żadnych zahamowań z różnymi ludźmi. Zwizualizuj swój cel. Ja Ci powiem jedno. Na pewno dasz radę! Osiągniesz ten cel! Jeśli NAPRAWDĘ wiesz, że tego chcesz i jasno widzisz to w swojej głowie, tak się stanie. 

W porządku. Priorytety ustalone, teraz dwie kwestie pozostają do rozstrzygnięcia: KIEDY i CO.

Kiedy? Codziennie. Każdego dnia miej kontakt z językiem, nawet jeśli będzie to 10 minut. Nawet jeśli jedyne, co możesz zrobić, to nieświadomie słuchać podcastu z BBC.

***BARDZO WAŻNA UWAGA*** nie bój się słuchać i oglądać oryginalnych programów i filmów. Twoim początkowym celem nie jest zrozumienie! Twoim celem jest oswojenie się z nowym brzmieniem, z inną melodią, z innym językiem! Zaufaj mi, zrozumienie przyjdzie w swoim czasie POD WARUNKIEM, że będziesz regularnie i codziennie osłuchiwać się z językiem.

Nauka języka nie różni się od nauki innych umiejętności, takich jak np. gra na instrumencie, nauka tańca czy nauka jazdy samochodem. Żeby dobrze grać na gitarze (kto gra, ten już kiwa głową :), potrzeba wielu godzin codziennych ćwiczeń. Żeby sprawnie jeździć samochodem, potrzeba wcześniej wielu godzin jazdy. Nikt nie zostaje kierowcą po kilku minutach trzymania kierownicy. Osoby, które regularnie ćwiczą również doskonale wiedzą, że efekty ćwiczeń są widoczne wówczas, gdy treningi są regularne i częste.

Co? Wybór odpowiednich technik uczenia się bezpośrednio przekłada się na motywację do nauki i efekty. Warto najpierw poznać siebie i sprawdzić jakie inteligencje są dominujące i ćwiczenia pasujące do tych inteligencji. Warto też sprawdzić, co Cię motywuje i na tej podstawie dobrać techniki odpowiednie do Twojego typu motywacyjnego. 
 

Jak mówić, kiedy nie zna się słów?

Czytam dalej, że „większość pisze, żeby rozmawiać... Ale jak ma to robić osoba która nie ma bogatego słownika?”

Jedną z częstych porad dla osób, które często odczuwają blokadę w mówieniu jest zachęta do mówienia. Warto jednak pamiętać, że osoba na poziomie A2 ma mniejszy zasób słownictwa niż osoba na poziomie B2 i jej cele krótkoterminowe są inne.

Niemniej jednak bez względu na poziom, trzeba mówić bez względu na ilość słów w naszym słowniku. Gdy jest ich zaledwie kilka, możemy śmiało wplatać angielskie słówka do wypowiedzi w języku ojczystym. Z czasem będziesz układać zdania, krótkie i nieskomplikowane, które w miarę zwiększania zasobu słów i zwrotów, będą coraz bardziej rozbudowane.

Oczywiście pamiętaj o codziennej nauce nowych słów, zwrotów i wyrażeń, bo tylko dzięki temu możesz wzbogacić swój słownik. Ucząc się mów, pisz i używaj nowych słów tak często jak tylko to możliwe.


Kompleksy

Strach przed mówieniem często wynika nie z nieznajomości słownictwa czy zasad gramatyki, a ze strachu przed ośmieszeniem. 

„Ja mam jedynie blokadę gdy rozmawiam z Anglikiem a obok stoi Polak który umie więcej, po prostu boję się i tyle”

„Ja rozumiem prawie wszystko, co ktoś do mnie mówi po angielsku, ale mam problem z tym, żeby sama coś powiedzieć. I mimo tego, że nie mam małego zasobu słownictwa, to ciężko jest mi coś z siebie wydusić.”

„Widzę że jest Nas dużo przeczytałam kilka komentarzy i też mam problem z barierą językową, rozumiem dużo po angielsku gorzej z mówieniem, gdy mam zacząć mówić to nie wiem jak co i wszystko zapominam być może jest to spowodowane tym że wstydzę się mówić niegramatycznie ehhh taka przypadłość ze szkoły”

„Ja mam też taki sam problem. czasami po prostu zapominam podstawowych słów. A nie chce za każdym razem spotykając kogoś nowego mówić. "Sorry but my english ist bad,you must took to me ,slowly”! To jest starsznie denerwujące,bo jeśli ja nie wierze w swój angielski (a te słowa na to wskazują) to kto ma uwierzyć”

„Chyba najgorsza jest obawa że się ośmieszymy, to nas paraliżuje.”
 

Przytoczę Ci kilka wskazówek od innych osób komentujących moje pytanie na facebooku:

Artur pisze: „bariera językowa, bariera psychiczna, kompleks... przechodziłem i chociaż z własnego lenistwa dalej mówię jak mówię, udało mi się przełamać okropne, paraliżujące, skłaniające człowieka do chowania się po kątach w obliczu obcokrajowców opory w komunikacji. Wszystko to dzięki pomocy norweskich kolegów […] Efektem tej kilkuletniej już znajomości była podróż do ich kraju i oczywiście gadanie bez przerwy po angielsku (męczące po paru dniach, gdyż ciągle trzeba wietrzyć zakamarki swej pamięci, składać zdania) Ale człowiek nie zdaje sobie sprawy, że nawet jak popełnia masę błędów to i tak jest rozumiany i coś tam rozumie. […] systematyczność spotkań bądź facebookowego chatowania (gdzie nie trzeba świecić oczami przy popełnianiu błędów + google translator) pomaga zupełnie pozbyć się strachu przed obcym językiem a ile się można nauczyć!”

Mat dodaje: „Jeszcze jedno co jest fenomenalne dla mnie. Zacząłem oglądać filmy bez lektora, nagle zauważyłem, że nie skupiam się na tym, co mówią, po prostu oglądam i samo w głowie się to tłumaczy, nie wiem jak to opisać. Nagle po 10 minutach zdaję sobie sprawę, że przecież zrozumiałem ponad 80% tekstów! A jak staram sie wsłuchac? Paradoksalnie mało co rozumiem. Włączajcie sobie po angielsku różne rzeczy, nawet nie musicie sie na tym skupiać, niech PODŚWIADOMOŚĆ się z tym oswaja”, dołącza się Anna: „Ta bariera jest w nas, w naszej głowie. Tu nie ma innej recepty jak ta, ze z własnym lękiem trzeba walczyć. Granice stawiamy sobie sami, więc warto próbować je obalić choćby poprzez rozmowy w języku obcym z przyjaciółmi - Polakami.”

Michał podsumowuje: „[…] Właściwie na co dzień utrzymuje kontakt z native speakerami z USA, a teraz również z ludźmi z Europy, których angielski nie jest ojczystym językiem. Zapewniam wszystkich komunikujących się po angielsku; Nie jest ważne to jak mówisz i czy popełniasz błędy - jeśli rozmówca jest w stanie Cię zrozumieć to już jest bardzo dobrze a poprawność przyjdzie z czasem.
Nigdy nikt nie zwrócił mi uwagi, że powiedziałem "I didn't watched..." albo palnąłem coś głupiego przekręcając jakieś słówko. Zdarzyło mi się kilkukrotnie, że ktoś mi powiedział jak się poprawnie wymawia jakieś słówko ("account") albo tego typu rzeczy, ale to nie było problemem. Również na początku trochę uciekałem od rozmów, wolałem słuchać. Obecnie moi anglojęzyczni rozmówcy mają dość mojego gadania. Wiem, że psychika robi dużo ale podzielę się z Wami tym co ostatnio powiedział mi pewien kolega z zagranicy: "poznałem do tej pory kilku Polaków i muszę powiedzieć, że myślałem że jesteście po prostu takim nieśmiałym narodem. Inteligentni, zabawni, ale nieśmiali".


Dziękuję Wam za te komentarze i gratuluję postępów! 

Chciałabym krótko podsumować najważniejsze sposoby, dzięki którym możesz przełamać barierę w mówieniu:

  • rozmowa z ludźmi w swobodnej i przyjaznej atmosferze, dzięki czemu będziesz mieć doskonałą okazję do „rozgadania się” 
  • systematyczność i konsekwencja (regularne rozmowy, codzienny kontakt z językiem: pasywny poprzez czytanie artykułów, słuchanie i oglądanie, ale przede wszystkim aktywny: rozmowy, rozmowy online, chat, pisanie dziennika, zapisywanie tego, czego się dzisiaj zdążyłeś nauczyć) 
  • oswajanie się z językiem codziennie, każdego dnia bez wyjątku
  • właściwa mowa ciała (piszę artykuł na ten temat, będziesz mógł przeczytać go na początku marca)

Przede wszystkim musisz tego naprawdę CHCIEĆ. Zamiast tracić energię na mówienie o strachu przed mówieniem, po prostu zacznij mówić. Nie myśl o tym, że się boisz. Nie bój się błędów. Będziesz uczyć się na swoich błędach, pod warunkiem, że będziesz wiedzieć, że je popełniasz! Jeśli będziesz unikać mówienia w obawie przed popełnianiem błędów, nigdy nie dasz sobie okazji do swobodnej komunikacji.

Jeśli masz swoje przemyślenia na ten temat, jeśli chciałbyś coś dodać lub zapytać, pozostaw swój komentarz lub napisz do mnie: blog@jezykipodroze.pl

Aggie

logo Script logo