USA - Podróż marzeń czy po marzenia?

Ameryka to bardzo ciekawy kraj. Tygiel kulturowy, mieszanka wielu narodów w jednym miejscu. To kraj ludzi, których łączy jedno - marzenia. Samo słowo "Ameryka" niesie z sobą smak czegoś lepszego. Najlepszego. Fajne życie to przecież "Ameryka", no nie? :)

Wszystko, co amerykańskie wydaje się fajniejsze, lepsze. Kojarzy się z bogactwem, spełnieniem, obfitością, spełnieniem marzeń o lepszym życiu.

Jest tam dosłownie wszystko. Niesamowite miejsca, piękne, ale też brzydkie i brudne. Jest cisza, jest też nieznośny hałas. Są wszystkie udogodnienia świata. Z jednej strony czuję, że mam ich dość, a z drugiej... ciągnie mnie tam. Jestem pełna wdzięczności za to, że spędziłam tam całe 3 miesiące. Zawsze o tym marzyłam... a więc tak, Ameryka kręci się wokół marzeń.

Marzyłam, żeby poznać Nowy Jork, nie jako turysta, ale jako ktoś, kto tam bywa, mieszka. To jest miasto wywołujące totalnie skrajne emocje. Można nienawidzić brudu, smrodu, hałasu, rdzy, zawalających się budynków, dziurawych dróg, przesadnie drogich parkingów, w ogóle kosmicznych cen (precel na Times Square... wiesz ile kosztuje? 5 dolarów! x4zł (maj 2017), to daje całe 20zł, parking płatny... 50$ za dzień (20$ za jedną godzinkę)...), niekończących się kolejek po wszystko i wszędzie. Ale można zakochać się w tej energii, nieopisanej słowami, w tym czymś, co tam jest. Bo Nowy Jork jest magnetyczny, przyciąga, kusi, obiecuje dużo... Tym razem miałam duzo czasu, żeby poszwendać się. Chodziłam więc dużo, aż nogi bolały :)

To wyjątkowe uczucie pobyć w miejscu znanym z filmów, telewizji, znanym wszystkim na cały świecie. Centrum świata, pulsujące jak szalone. Dzisiaj tęsknię za tymi miejscami, zostawiłam tam kawałek siebie... Budynek Flatiron przy 5th Avenue naprawdę zachwyca. 

 


Jeden z głównych punktów zwiedzania Nowego Jorku :) Wielkie, czerwone LOVE, przypominające o tym, że marzenia bez miłości nie są pełne...
 

 

 

 


 

 


I ten widok w nocy na Manhattan... stoisz sobie na pomoście, słyszysz fale rzeki obijające się o ten pomost, w tle leci muzyka z pobliskiej restauracji, gdzieś obok odbywa się Superbowl i wszyscy krzyczą, a Ty patrzysz na to..
 



Miasta nocą mają swoją magię. A Nowy Jork już na pewno. I to jeszcze w miejscu, które również każdy zna, a które wywołuje szybsze bicie serca i prawdziwą zadumę. Pomnik 9/11



One World Trade Center, wcześniej nazwany Freedom Tower... Wieża zbudowana w miejscu biurowców WTC zniszczonych pamiętnego 11. września 2001 roku. Z ciekawostek to najwyższy budynek na zachodniej półkuli, jego wysokość wynosi 1776 stóp... nieprzypadkowo tyle, bo właśnie w 1776 roku ogłoszono Deklarację Niepodległości Stanów Zjednoczonych. Nieprzypadkowo został nazwany Wieżą Wolności.. 



Widok z samej góry wzrusza. Może są w Nowym Jorku fajniejsze widoki, lepsze ujęcia, ciekawsze punkty widokowe, z których słychać życie tego szalonego miasta. Tutaj oglądasz miasto tylko przez szybę... patrzysz w dół i widzisz pomnik 9/11, dwie wielkie dziury i czujesz ciarki. Czujesz tę historię w powietrzu... 
 


 

Ale Ameryka to nie jest tylko Nowy Jork. Nowy Jork rządzi się swoimi prawami. To, co jest dalej, również. I co jest niesamowite, każde miejsce jest kompletnie inne. Ma wspólny język, podobne sklepy (nie zawsze te same sieci)... a wszędzie w powietrzy unoszą się wolność i marzenia...

Waszyngton, stolica Stanów, to miasto totalnie inne niż Nowy Jork. Można tam jechać na weekend z Nowego Jorku, żeby się zrelaksować. Serio. Bardziej przypomina europejskie miasto... i ma historyczne znaczenie dla Ameryki.

Nikt nie goni, nie ma namalowanego pędu w oczach. Można wziąć głęboki oddech i na spokojnie wyruszyć w podróż do historii Ameryki.



 

 

To tutaj Martin Luther King opowiadał o swoim marzeniu, jakim była równość i wolność Afroamerykanów. "I have a dream..." Jedna z najbardziej znanych przemów na całym świecie. Ta płyta upamiętniająca miejsce przemowy znajduje się tuż pod pomnikiem Abrahama Lincolna, naprzeciw największego budynku w stolicy Stanów, Pominika Waszyngtona.

 

 

 

W czasie naszej amerykańskiej podróży mieliśmy okazję przyjrzeć się bliżej dziełom jednego z prezydentów USA, Thomasa Jeffersona. Ale on nie chciał być zapamiętany jako trzeci prezydent USA. Był prawnikiem i architektem samoukiem, jednym z twórców Deklaracji Niepodległości, czyli symbolu wolności Stanów Zjednoczonych i i założycielem przepięknego Uniwersytetu Wirginii. A na zdjęciu poniżej jego posiadłość, Monticello, którą projektował sam... był jednym z większych posiadaczy niewolników w stanie Virginia, ale był przeciwnikiem niewolnictwa. Potępiał to nawet oficjalnie w Deklaracji Niepodległości... ale co ciekawe, te jego wpisy zostały usunięte.

To on pisał o prawie człowieka do dążenia do szczęścia: "Uważamy następujące prawdy za oczywiste: że wszyscy ludzie stworzeni są równymi, że Stwórca obdarzył ich pewnymi nienaruszalnymi prawami, że w skład tych praw wchodzi prawo do życia, wolność i dążenia do szczęścia.​"

 


A to Uniwersytet... przepiękny, bajkowy, przemyślany. Jego centrum stanowiła... biblioteka, ulubionego miejsce samego twórcy :)

 

 

 

Prawdziwym uzewnętrznieniem marzeń jest magiczne dzieło Walta Disneya.... Disneyworld w Orlando na Florydzie. Położone na bagnach, wśród aligatorów, węży i innych stworzeń, przyciąga  miliony ludzi... bo z jednej strony piękno i magia tego miejsca zostaje zadeptane (dosłownie) tłumem ludzi. Milowe kolejki, konieczność wcześniejszej rezerwacji wszystkiego od kolejek po restaurację z pizzą, jeszcze więcej kolejek nawet do bankomatu czy do pociągu powrotnego i do parkingu. W praktyce można się irytować długim czasem oczekiwania na wszelkie przyjemności, których tam jest więcej niż pod dostatkiem. 

To miasteczko bajkowe, miasteczko marzeń każdego dziecka. Tak sobie je wyobrażałam gdy ja byłam dzieckiem. I będąc tam zachwycało mnie jeszcze bardziej. Nie rozczarowało, a oczarowało. Mimo tych kolejek i tego, zdawać by się mogło straconego czasu. Możesz więc wkurzać się, możesz uznać, że to jedna wielka komercja i zarabianie na marzeniach dzieci. Ale możesz też spojrzeć na Magic Kingdom, czyli Magiczne Królestwo przez pryzmat marzeń. Odłożyć na bok pieniądze, konsumpcję, ludzi. Dostrzec każdy szczegół, który jest tam wykonany ze starannością, a który jest piękny. Możesz skwitować, że to sztuczne. Ale ktoś to wymyślił, ktoś zrobił i ktoś jeszcze o to dba. Po to, żeby cieszyło wszystkie zmysły każdego małego i dużego dziecka odwiedzającego świat Disneya. Zanim ocenimy coś, przyjrzyjmy się temu dokładniej.

Ukoronowaniem tego bajkowego świata jest zapierający dech w piersiach i wruszający pokaz sztucznych ogni, któremu towarzyszy opowieść o marzeniach. 
 

"When you wish upon a star
Makes no difference who you are
Anything your heart desires
Will come to you
If your heart is in your dream
No request is too extreme
When you wish upon a star
As dreamers do
Fate is kind"

 

"Gdy Twoje życzenia sięgają gwiazd,
Nie ma znaczenia kim jesteś. 
Wszystko, czego pragnie Twoje serce
Przyjdzie do Ciebie.
Jeśli marzysz o czymś całym swoim sercem,
Żadna prośba nie jest zbyt ekstremalna.
Gdy Twoje życzenia sięgają gwiazd, 
Tak jak życzenia marzycieli,
Przeznaczenie jest dobre dla Ciebie"

 

 

 

Tak, miałam łzy w oczach, tak, zapomniałam na chwilę, że jestem w samym środku amerykańskiego parku rozrywki, nastawionego na potężne zyski. Oglądałam gwiazdy na niebie i myślałam o swoich marzeniach.

 

Nasza podróż po wschodnim wybrzeżu była dość spontaniczna, począwszy od jej pomysłu przez plan podróży ;) Zastanawialiśmy się czy jechać do amerykańskiego portu... kosmicznego, czyli Kennedy Space Center. Czy naszej Kalince się spodoba, czy się będzie nudzić? Ale byliśmy tak blisko, że stwierdziliśmy, że pewno żałowalibyśmy, gdybyśmy tam nie pojechali. I tak by było. To miejsce startów załogowych statków kosmicznych USA. To tam można obejrzeć taką rakietę, która wyleciała w kosmos... z załogą.

Rakieta... kosmos. Buzia się sama otwiera na jej widok. Wzbudza ogromny szacunek wobec ludzi, którzy stworzyli i połączyli razem te miliony systemów, które zadziałały. Ale przecież nie było łatwo. Przecież to nie Amerykanie byli pierwsi w kosmosie, choć bardzo tego chcieli. Ponieśli porażkę. 

Wizyta tam to była niesamowita lekcja dla nas. W czasie opowieści o historii lotów w kosmos Amerykanie kłaniają się Rosjanom nisko i na wstępie podkreślają, że to Rosjanie byli pierwsi. Otwarcie mówią o swojej porażce, a w zasadzie porażkach. O tym jak silne było ich marzenie, by też wystrzelić w kosmos rakietę, a jak się to nie chciało udać.

To niezwykle inspirująca i budująca wizyta. Autentycznie poczuliśmy się wzmocnieni, napełnieni dobrą energią oraz wiarą w to, że bez względu na ilość porażek, na niepowodzenia, jeśli masz MARZENIE, jeśli masz MISJĘ, jeśli masz WIARĘ, to choćby nie wiem co, spełnisz to marzenie. I oni to zrobili. 

 

 

 

 

Jadąc dalej, dotarliśmy na samo południe USA.. Key West, czyli najdalej wysunięty punkt na południu. Raj na Ziemi? :) The Keys, czyli wyspy na południu połączone jedną drogą.. dają poczucie spokoju i oddechu. To też inna Ameryka... bardziej kubańska, wyluzowana. Codziennie oglądaliśmy takie zachody słońca... i spędzaliśmy błogi czas wśród takich palm. O tak, to raj na Ziemi. 

 

 

Podsumowując... to była inspirująca podróż. Przypomniała nam, że jeśli człowiek czegoś naprawdę pragnie, jeśli włoży w to swoją pracę, to jest w stanie osiągnąć naprawdę wszystko.

Ty też. Pamiętaj, że każdy jest wyjątkowy. Nie ma drugiej takiej osoby na świecie jak Ty. I Ty też możesz zmieniać świat. 

 

logo Script logo