×
≡ menu

Angielski na wakacjach

Wakacje kojarzą nam się z odpoczynkiem, wyjazdami, przerwą od codzienności. Są taką chwilą zawieszenia naszej pracy, nauki, itd.

Ale czy słusznie? ;) 

Zacznijmy od tego, że każdy z nas na co dzień zużywa energię życiową do codziennych aktywności, do pracy, nauki, zajęć domowych, obowiązków i realizacji swoich celów i pasji. 

Tę energię potrzebujemy skądś pobierać, żeby mieć siłę i chęci na naszą codzienność. 

Zdarzyło Ci się kiedyś marzyć o wakacjach po wakacjach? Wracając z wyjazdu wakacyjnego być tak zmęczonym, że masz ochotę nic nie robić i po prostu poleżeć sobie na słoneczku przy szumie wody…

Wyjazdy wakacyjne są cudowne i potrzebne, ale często wymagają od nas zużywania jeszcze większej ilości energii niż na co dzień! ;) Bo przecież musimy się przemieścić, zająć logistyką wyjazdu, chcemy korzystać z różnych atrakcji i w efekcie dzieje się dużo. 

Do czego zmierzam? 

Energię powinniśmy uzupełniać każdego dnia. Wtedy, kiedy pracujemy i uczymy się oraz wtedy, kiedy jesteśmy na wakacjach. 

Znasz ten cytat?

“Chcę stworzyć sobie życie, od którego nie potrzebuję wakacji”

Takie życie, w którym codziennie przeznaczasz pewien czas na doładowanie się, dzięki czemu nie doprowadzasz się do sytuacji, w których jesteś tak przemęczony, że nie masz siły na nic.

Zmierzam do tego, żeby dążyć do zachowania równowagi na co dzień w życiu :) 

Jeśli masz swoje cele i pasje, które realizujesz na co dzień, wymagają one od Ciebie wysiłku. Dążenie do celu, zdobywanie nowej umiejętności (jak np. nauka angielskiego) wymaga czasu i zaangażowania, także wyjścia poza strefę komfortu. Dlatego tym bardziej ważne jest, żeby na co dzień znaleźć sobie coś, co sprawia Ci przyjemność i ładuje Ci akumulatory.

To, co ja uwielbiam robić, co zawsze mnie ładuje to w zasadzie kilka rzeczy :) Nie robię wszystkiego na raz oczywiście, ale to są moje “mini wakacje” każdego dnia :) 

Kolejność bardzo przypadkowa:

Trening, joga, medytacja, ulubiona czarna kawa, ulubiona muzyka, film lub serial, ulubiona książka, sauny… Niecodziennie chodzę na saunę, ale codziennie piję kawę i ćwiczę. Gdy tego zdarzy mi się nie zrobić, trudniej jest mi realizować moje zadania…

 

Co więc z tymi wakacjami? 

Czy warto zawieszać dążenie do swoich celów na czas wyjazdu czy okresu letniego? 

Oczywiście, że nie. Warto i trzeba zastanowić się jak je wpleść w nieco inny rytm dnia wakacyjnego. 

Jeśli uczysz się angielskiego, a na wakacjach Twój czas wygląda inaczej, zastanów się co możesz robić. Jeśli masz więcej czasu, to idealnie! ;) Możesz np. co drugi dzień poświęcić go więcej na angielski :) Jeśli masz mniej czasu lub też planujesz intensywny wyjazd, rozważ naukę przez 10 minut (aktywną i pasywną przez inny kawałek dnia). 10 minut na pewno znajdziesz, a jeśli będziesz mieć z angielskim kontakt każdego dnia, bez względu na to, czy są wakacje, czy idziesz do pracy lub szkoły, czy jest majówka lub inne “wolne”, wreszcie naprawdę osiągniesz zamierzone efekty. 

Te wakacyjne przerwy w nauce i przerwy związane z tak zwaną “siłą wyższą”, przez które nasza nauka traci charakter regularny powodują, że nie możemy osiągać takich postępów, jak sobie wyobrażamy. 

Nie daj sobie wmówić, że nauka 2x w tygodniu wystarczy. To uspokoi tylko Twoje sumienie. Nie jest to prawda. Żeby opanować angielski, musisz robić to codziennie. Najważniejsze jest to, żeby ta nauka nie kojarzyła Ci się z czymś żmudnym i nudnym, z pracą domową czy testem do uzupełnienia. To ma być coś przyjemnego! Coś, co sprawia Ci frajdę, coś, co po prostu lubisz. Jeśli przez co najmniej 30 dni (a ja zalecam 90 dni!) będziesz każdego dnia regularnie mieć kontakt z angielskim, nawet przez 10 minut (co ma sens i jest lepsze niż godzina 2x w tygodniu!), ten kontakt z angielskim stanie się Twoim nawykiem. 

Jednak jeśli robimy coś, co nam sprawia autentyczną radość, nie chcemy od tego robić sobie żadnych wakacji. 

 

Dzieci a wakacje

To samo dotyczy dzieci… zawsze łapię się za głowę i tupię nogami na myśl o wszelkich przerwach wakacyjnych na angielski. Dzieci chodzą do szkoły i na zajęcia dodatkowe z angielskiego w czasie tak zwanych semestrów, a między semestrami mają przerwy. A ja głośno krzyczę! Angielski nie jest przedmiotem w szkole!!! Angielskim jest językiem komunikacji z ludźmi, ze światem, jest źródłem wiedzy o świecie. Nie można zamykać dziecka w ramy szkolnej ławki z podręcznikiem i ocenami na koniec roku szkolnego! 

Jeśli dziecko uczy się z przyjemnością, czyli słucha czegoś co lubi, ogląda programy na temat, który je fascynuje, jeśli ma okazję rozmawiać lub pisać z innymi po angielsku, jeśli ma okazję cokolwiek po angielsku zrobić, to nie powinniśmy mu odbierać takiej możliwości.

Nauka angielskiego dziecka ma sens kiedy odbywa się codziennie. Tak samo jak dziecko, które uczy się w ogóle mówić, musi być (i jest!) otoczone językiem codziennie - dorośli do niego mówią, mówią także do siebie, a dziecko to wszystko rejestruje, przetwarza i przyswaja. Jeśli miałoby kontakt z angielskim 2x w tygodniu, tak jak w szkole z angielskim, to jak myślisz, kiedy nauczyłoby się mówić? 

 

Podsumowując...

Jeśli uczysz się angielskiego, bo chcesz mówić po angielsku, jest to dla Ciebie ważne i jest to Twój cel, nie rób przerw od tego. Zadbaj o to, żeby ta nauka była dla Ciebie przyjemna. I dbaj o równowagę każdego dnia :) wtedy nawet kiedy pojedziesz na wakacje, bedziesz dbać o to, żeby utrzymywać z angielskim kontakt. Zadbasz także o to dla swojego dziecka.

A jeśli zastanawiasz się, z czego możesz korzystać każdego dnia, skąd brać pomysły na naukę i co da Ci przyjemność, dołącz do Vagaru - to wagary od szkolnej nauki, rajska wyspa, na której jest wszystko czego potrzebujesz, żeby opanować angielski.

logo Script logo
fb pixel