Biste Mojito, czyli przepis na udany, gorący wieczór :)

Tak jest. Ja wiem, że robi się coraz zimniej (it's getting colder and colder), ale po prostu w lecie byłem zbyt zajęty piciem tego zacnie orzeźwiającego (cooling), odświeżającego (refreshing), pysznego drinesia. Z Bistego Mojito trzeba mnie ściągać siłą, bo jak wrzucę ssanie to ciężko mi się oderwać dopóki nie ujrzę dna (until I see the bottom of the glass), a potem kolejne, a potem się okazuje, że nie ma już jak bloga pisać :)

Mojito czytamy przez "h", czyli "MOHITO" :) żeby była jasność. Napój pochodzi z Kuby, a na mojej liście marzeń (bucket list) jest właśnie "wypić mojito na Kubie" i mocno wierzę, że będzie mi to dane.

 

Biste Mojito


No więc tym razem mobilizuję się i stawiam w gotowość do sprzedania Wam przepisu, który jest w stanie dobrze namieszać w głowie :)

Jak jesteś tu pierwszy raz i zastanawiasz się o co chodzi kolesiowi z tym "BISTE", to wchodź częściej, a na pewno się dowiesz :) A tak serio, to w przepisie na Biste Flapjacks wyjaśniłem :)

 

Siedem grzechów głównych, czyli czego potrzebujesz:

1. Pałkę do ubijania (mojito muddler) (generalnie bez tego się obejdzie, ale zobaczysz, że jak kupisz ten zacny sprzęt to Twoje Biste Mojito i lemoniady będą robić się same, a kosztuje ten profesjonalny sprzęt parę złotych na allegro lub w każdym większym markecie. Profesjonalnie się to zwie WYCISKACZ BARMAŃSKI, no więc jak masz taką pałesię to działaj pałesią, a jak nie masz to weź tłuczek do mięsa, albo co tam masz pod ręką długiego i twardego... i będziesz czynić co zaraz wskażę :)

2. Wysoka szklanka (tall glass - Highball glass), może być w stylu IKEA za 1 PLN, ja mam taką teges niczego sobie, specjalną do Mojito (dostałem w promocji do rumu)

3. Biście duuuuużo lodu (a great deal of ice), rewelacyjnie byłoby gdyby był to biste lód kruszony (crushed ice) (kliknij i zobacz jak go zrobić, to prostsze niż budowa cepa (piss-easy) i tańsze niż barszcz (dirt-cheap). Na jedną porcję minimum jeden zamrożony worek.

4. Limonka (lime) (pół przypada na jednego bistego drina)

5. Cukier brązowy (brown sugar) (można zrobić z białym, ale jak Ci powiem, że nie będzie wtedy Biste to najpewniej skoczysz do spożywczego zanim doczytasz to zdanie do końca)

6. Dobrze, że jeszcze nie jesteś w sklepie i to czytasz, bo potrzebujesz jeszcze jeden sekretny składnik (secret ingredient) - świeża mięta (fresh mint)

7. Jeśli nie chcesz wersji bezalkoholowej (virgin) to przydałoby się jakieś alko, a ściślej RUM. Trochę już testowałem temat i mój ranking jest następujący:

#1 HAWAŃSKI KLUB - bezwzględnie biste
#2 RODZINA BAKKARDI - względnie biste
#3 jak śpiewa Bednarek, z kim przybijesz piątkę o 5 nad ranem? Z KAPITANEM MORGANEM. Smak bardziej palony, wyrazisty, wystarczająco biste

Pewnie zastanawiasz się dlaczego nie podałem prawdziwych nazw alkoholi. Bo nie wolno (it is not allowed). Kropka (period).

 

Zacne trio - robimy mojito - limonka, cukier, mięta


Do dzieła, hurra nareszcie!!! Falstart pod tytułem deseczka

Myślisz sobie teraz to już przejdziemy do rzeczy (cut to the chase), ale nie, bo ja zawsze muszę mieć jakieś przemyślenie. Chodzi mi o deseczkę (cutting board). Deseczki lubią chłonąć zapachy (absorb smells), jak gotujesz obiad to Ci to rybka, ale nie jak robisz mojito lub kroisz arbuza. Raz sobie skroiłem arbuza na takiej deseczce i arbuz miał smak czosnkowy. Generalnie jak kroisz owoce to weź inną deskę, albo rób tak jak ja czyli krój na talerzu, albo krój tak, żeby miąższ (flesh) nie dotknął deseczki, bo na skórkę limonki raczej zapach nie przejdzie.
 

Dobra start, tym razem pojedziemy.

PS Na dole są zdjęcia z opisami, możesz zobaczyć jak to w praktyce wygląda.

1. Bierzemy limonkę i rolujemy o blat (roll it on the countertop). Chodzi o to, żeby trochę ta skórka puściła aromatu już na tym etapie.

2. Odkrajamy końcówki limonki. I kroimy na kawałki. 

3. Limonka do szklanki, 2 łyżeczki cukru brązowego, i trochę mięty. Teraz uciskaj, tylko tak wiesz, zdecydowanie, ale delikatnie. Daj coś z siebie do tego drinku, myśl o nim, sącz go już w myślach :) Chodzi o to, żeby limonka puściła soki na maksa, a mięta nie została rozszarpana, bo jak będziesz pić to cały czas te malutkie kawałeczki mięty będą wchodzić do rurki i Cię wnerwiać. Gotowe będzie wtedy jak cukier się rozpuści i wypłynie soczek z limonki. 

4. Teraz lód, dawaj, dawaj do pełna, tak do końca szklanki, aż się wysypie, nie bój się, jak zaraz wlejesz alko to lód trochę się obniży. Wiesz, takie małe doświadczenie z fizyki, właśnie nadrabiasz (you're catching up on) szkolne wagary (truancy) :)

5. Teraz dodaj jeszcze trochę świeżych liści mięty (trochę=7) i pomieszaj te liście z lodem w szklance za pomocą rurki, niech to będzie ładne. Na górę dla ozdoby też listek mięty.

6. Wlej alko. Dziewczynie 50, facetowi 75, albo setunię :) Zresztą wszystko zależy od tego jak gorący planujesz wieczór :)

BISSSSTE :) !!! Daj znać co Ci tam z tego wyszło :)

Pozdrawiam
Kamil

logo Script logo