Czego powinniśmy uczyć się od Amerykanów?

Nie ma miejsca ani człowieka idealnego… Ani Ameryka nie jest rajem na ziemi, ani Paryż najpiękniejszym miastem świata, ani nie ma narodowości, która byłaby bez wad.

ALE! Podróżujemy, spotykamy się z ludźmi, przeżywamy różne doświadczenia i albo wyciągamy wnioski, albo czerpiemy inspirację i zmieniamy swoje życie na lepsze, albo tego nie robimy i nadal tkwimy w tym samym miejscu… 

Nigdy nie osiągniemy ideału, ale… idealnym rozwiązaniem jest rozwijanie siebie i stawanie się lepszym człowiekiem… każdego dnia. Robienie jednego małego kroku… I dzisiaj chcę powiedzieć Ci o tym, czym zainspirowali mnie Amerykanie i bardzo chciałabym, żeby każdy przyjrzał się sobie (sobie, nie sąsiadowi!) i zrobił ten mały krok, żeby świat był lepszy!

Będę generalizować, będę tupać nogami, będę się wzdrygać… ale robię to dlatego, że chciałabym to, co mniej fajne zmienić na bardzo fajne!

A więc czego powinniśmy się uczyć od Amerykanów?

 

Życzliwość i chęć niesienia pomocy

Dzisiaj mijają 3 miesiące od naszego powrotu ze Stanów, 3 miesiące, które spędzamy w Polsce, a ja wciąż doskonale pamiętam tę życzliwość. I chciałabym spotykać się z nią w Polsce tak często jak tam.

Ilość życzliwych ludzi na metr kwadratowy w Stanach jest niesamowita :) Amerykanie naturalnie zauważają drugiego człowieka obok, rozumieją jego potrzeby. KAŻDY, kto delikatnie muśnie Cię w sklepie powie zatroskany “Excuse me” i upewni się czy nie wyrządził Ci krzywdy. Każdy, kogo spotkasz w sklepie czy na ulicy (tak, na ulicy!) uśmiechnie się do Ciebie i usłyszysz “How are you?”. Czasem to “How are you” będzie niczym innym jak zwrot grzecznościowy, który musi zostać powiedziany w tym momencie. Ale nieraz spotkasz się z pytającym wyrazem twarzy rozmówcy, który chce usłyszeć, że u Ciebie wszystko dobrze :) 

Powiesz, że to udawane, sztuczne, powierzchowne? Tak jak pisałam, czasem ten zwrot i uśmiech są formą zwrotu grzecznościowego oznaczające nic więcej niż “Hi!” i to jest OK! Nawet jeśli kogoś nie obchodzi jak się czujesz, to samymi słowami wyraża swoją troskę o Ciebie. 

Więc jeśli uważasz, że to i tak jest beznadziejnie sztuczne, to pomyśl, co by było, gdybyś Ty pytał się ludzi jak się dzisiaj mają i życzyłbyś im dobrego dnia, nie jako sztuczny przejaw grzeczności, a jako Twoja prawdziwa intencja... :) Nie twierdzę, że mamy przejmować wszystko, co amerykańskie, z Amerykanów, ale możemy inspirować się! :) 

Czy niefajnie jest się tym ich życzeniem innym dobrego dnia “Have a good one” zainspirować i wprowadzić do naszego życia trochę serca i ludzkiej życzliwości?

 

 

Czasem w metrze podejdzie do Ciebie ktoś i powie, że masz super buty i świetnie wyglądasz. I zrobi to totalnie szczerze. Tak po prostu.

Nie ma czegoś takiego jak przepychanie się w kolejkach. A jest ich tam dużo. Sam Nowy Jork mógłby spokojnie zmienić nazwę na Miasto Kolejek. Jak stoję za Tobą, to stoję za Tobą i jeśli otworzą w markecie nową kasę, to powiem Tobie o tym, żebyś tam poszedł, bo Ty byłeś pierwszy! Nie rzucą się na hurra nie odwracając się nawet na pięcie, ignorując to, że może Ty czekasz tam już od 20 minut z dwójką rozbieganych dzieci…

Nie wjadą w Ciebie wózkiem w sklepie ze skwaszoną miną, żebyś łaskawie przesunął się. Oni zaczekają aż załatwisz, co masz załatwić a potem z uśmiechem pójdą dalej.

Gdy zobaczą, że stoisz na ulicy zdezorientowany, podejdą do Ciebie i zapytają jak mogliby Ci pomóc. Pójdą z Tobą jeśli zobaczą, że nadal nie do końca ogarniasz swojego położenia! 

Ich życzliwość idzie jeszcze dalej. Amerykanie chętnie i często angażują się w wolontariat i pomoc innym, chorym, poszkodowanym, biednym… już od najmłodszych lat. 

O tym jak Amerykanie, którzy widząc nasz zagotowany silnik w Dolinie Śmierci zatrzymali się, żeby nam pomóc i nadrobili 160 mil tylko po to, żebyśmy bezpiecznie dotarli do drogi głównej pisałam tutaj.

 

Cieszenie się sukcesem innych

Oni się autentycznie cieszą z Twojego sukcesu!

To jest cudowna cecha! Tam nie zaznasz tekstów w stylu: “Aaaa im to się powodzi, kupili sobie nowy samochód! Ciekawe skąd mają te pieniądze…”, “Eeee pewnie ukradli”, “Dostał dobrze płatną pracę… eee pewnie po znajomości”, “Oooo, oni jadą na miesięczny rejs po Karaibach… huhuhu! się powodzi!” 

Aż wzdrygam się na samą myśl! Nie znoszę tego! 

Amerykanin Ci powie: “Ale masz super samochód!!! Czym się zajmujesz, że jeździsz takim cackiem??”. “Firma Ci dobrze idzie? Rewelacja stary! Trudny jest teraz czas, jest kryzys, ale jesteś super gość, że dajesz radę!”. “Masz nową pracę? To świetnie!!!!!! Gratuluję!!!”. “Jedziesz na wakacje w podróż dookoła świata? Ale cudownie!!! Będziesz mieć świetny czas, tak dużo zobaczysz!!!”

Dla nich praca ma wartość, oni wierzą, że dzięki uczciwej i ciężkiej pracy osiągniesz sukces. I to nie są bujdy wyssane z palca. Jeśli w Stanach osiągasz sukces, wszyscy się cieszą i kibicują Ci. Oni rozumieją, że nie spadło Ci to z nieba, że wypracowałeś to sobie i doszedłeś do tego samodzielnie. I mało tego! Będziesz dla nich inspiracją!

Będą bić brawo, głośno się cieszyć, przybijać piątkę. 

Nawet najmniejszy sukces spotka się z wielkim entuzjazmem i ZACHWYTEM obecnym w każdej komórce ciała. “Awesome!”, “Wow!”, “Great job!” “You are amazing!” Od nich usłyszysz jaki to jesteś niesamowity… i od razu nabierasz pewności siebie. Wzmacniasz się w przekonaniu, że to co robisz idzie w dobrym kierunku. I CHCE CI SIĘ robić to dalej! Bo tak jest miło. I fajnie. :) 


A w Polsce? Za dużo zarabiasz, jeździsz super samochodem, to już jesteś podejrzany… inny… ZŁY! Jeśli w Stanach nie idzie Ci dobrze, to wiesz, że tylko TY jesteś odpowiedzialny za swoje życie. Nie państwo, nie politycy, nie ksiądz, nie Twoja firma. Tylko Ty!

Komplement w Polsce? Powiedz komuś komplement, zobaczysz co się stanie! Facet facetowi powie, że ma fajną koszulę… hm… ciekawe, co sobie pomyśli! 

 

Optymizm i szeroki uśmiech

Ach ten amerykański uśmiech ;) powiesz, że sztuczny? Nieprawdziwy? A ja powiem Ci, że lepszy taki niż naburmuszona autentyczna mina! Nie, nie znaczy to, że lubię sztuczność, bo nie lubię. Ale lubię pozytywnych ludzi. Takich, dla których szklanka jest w połowie pełna, a nie pusta. 

O ile PRZYJEMNIEJ się żyje kiedy się uśmiechasz. Sam do siebie… w środku, w sercu, w duszy! I gdy ten uśmiech maluje się na Twojej buzi… oraz na buziach ludzi, którzy Cię otaczają. 

Nie powiesz mi, że NIE??????

"Gdy życie daje Ci cytryny, zrób z nich lemoniadę!" Tak właśnie myślą Amerykanie. 

To totalna odwrotność wobec polskiego narzekania i “starej biedy”. Amerykanie widzą szansę i możliwość w trudnej sytuacji. Nie załamują się, nie biadolą, a szukają rozwiązań. 

 

Zadanie dla Ciebie! :) 

Uśmiechnij się teraz do siebie. Tak szeroko. Powiedz sobie coś miłego! :) Super.

Uśmiechnij się dzisiaj SZEROKO do obcej osoby, którą spotkasz w windzie albo na ulicy. I zobacz co się stanie. 

Powiedz komuś jakiś komplement. Coś miłego. Cokolwiek. Pożycz mu fajnego dnia.

Pomóż komuś, kto nie prosi Cię o to. Nie oczekuj niczego w zamian, nie czekaj aż Ci podziękuje. Po prostu, z dobrego serca, pomóż. Bezinteresownie. 

Popatrz na drugiego człowieka. O ile fajniej, przyjemniej żyłoby się ludziom, gdyby wszyscy się o siebie nawzajem troszczyli i wspierali? :)

​Cudnego dnia Kochani! 

 

logo Script logo