Czy za granicą można nauczyć się angielskiego?

A czy w szkole można się nauczyć angielskiego? A na lekcjach prywatnych? A czy można nauczyć się samodzielnie? A na Vagaru? Na żadne z tych pytań nie ma jednoznacznej odpowiedzi, tak lub nie.

Zgaduję, że pewno gdzieś słyszałeś albo ktoś mówił, że „tylko” za granicą można nauczyć się angielskiego. Znam dużo osób, które mają takie przekonanie. „Musisz wyjechać, żeby się nauczyć, w Polsce nie masz szans nauczyć się mówić płynnie”. Bardzo często słyszę.

 

Zobaczmy więc bliżej, o co chodzi z tą „zagranicą” :) 

Opcja numer jeden: wyjeżdżasz po prostu do kraju, w którym mówią po angielsku (albo w języku, jakiego się uczysz). Jeśli masz tam rodzinę, która mówi po polsku, jeśli Twoi towarzysze podróży mówią po polsku, nie licz na to, że po tygodniu będziesz mówić biegle. Gdy mamy obok siebie bezpieczny punkt odniesienia, czyli kogoś kto mówi w języku, w którym nam jest wygodniej mówić, wolimy czuć się bezpiecznie… i nie mówimy tak dużo i często jak byśmy mówili gdyby tych osób wokół nas nie było.

Opcja numer dwa - wyjeżdżasz na kurs angielskiego za granicę. Anglia, Szkocja, Malta, a może USA. Jedziesz na kurs do szkoły, do której chodzisz - uczysz się znów w ławkach, znów z podręcznikami. Taki wyjazd ma jednak swoją wartość - nowe kontakty z osobami z różnych części świata, a więc życie społeczne odbywa się wyłącznie po angielsku. A więc masz możliwość mówić w luźnej atmosferze :) ale nie jest to obowiązek. Oczywiscie ma to swoje plusy jeśli wokół Ciebie nie ma ludzi, którzy mówią po polsku. 

Pytanie na jak długo wyjeżdżasz? Tydzień? Dwa? Miesiąc? A co potem? Potem wracasz do Polski i jesteś otoczony polskim, wszystkim tym, co znane. Rozgadałeś się za granicą, wracasz… i z czasem ta płynność gdzieś się ulatnia. I szukasz sposobów, żeby podtrzymywać angielski… 


Opcja numer trzy dotyczy dłuższego wyjazdu albo wyjazdu na stałe do miejsca, gdzie wszyscy dookoła mówią wyłącznie po angielsku i żeby żyć, załatwiać sprawy (praca, zakupy, urzędy, mieszkania, hotele, samochody, itd.) musisz używac angielskiego. Wówczas włącza się Twój instynkt przetrwania, a strach przed ośmieszeniem rozpuszcza się i ślad po nim ginie… bo musisz. Jeśli ktoś Cię nie zrozumie, będziesz komunikować się do momentu, aż zrozumie. Jeśli dzięki temu będziesz się uczyć, będziesz obserwować native speakerów jak mówią i będziesz ich naśladować, cały czas aktywnie z nimi rozmawiając, wtedy bardzo szybko nauczysz się mówić i rozumieć. Zwróć uwagę na to, że to sytuacja, w której jesteś przez cały czas otoczony angielskim. 

To jest opcja idealna.

Ale są też ludzie, którzy już X lat (nawet i 30!) mieszkają za granicą i po angielsku albo nie mówią wcale (zobacz… da się mieszkać gdzieś 30 lat i nie mówić w ogóle!) albo znają same podstawy… jeśli angielski nie jest potrzebny do przeżycia, jeśli masz możliwość porozumiewania się w swoim ojczystym języku, jeśli nie masz DETERMINACJI, żeby mówić biegle… to odpuszczasz. 

 

Wierzę, że widzisz teraz wyraźnie, że wyjazd za granicę niekoniecznie oznacza doskonałe opanowanie języka. 

Za granicą łatwiej jest mieć otoczenie wyłącznie anglojęzyczne, ale jak widzisz, samo otoczenie nie wystarczy. Zresztą, takie otoczenie możesz sobie stworzyć wokół siebie będąc w Polsce, w swoim domu. Pisałam o tym, jak to zrobić tutaj.

Wiesz już więc, że musisz się osłuchiwać z angielskim z każdej strony. Mimo, że to koniecznie, jednak samo osłuchiwanie się to wciąż za mało, żeby opanować angielski.

Oprócz tego, że słuchasz, musisz mówić, poznawać i odtwarzać nowe słowa, zwroty, zdania. Musisz aktywizować w mowie to, co słyszysz i na piśmie to, co czytasz. Codziennie. Bezwględnie codziennie. Tak jak uczyłeś się mówić po polsku, robiłeś to codziennie, a nie na lekcjach z rodzicami 2x w tygodniu. Tak samo jak uczą się języka wszyscy ci rzuceni na głęboką wodę, za granicą, którzy muszą porozumiewać się wyłącznie po angielsku.

Żeby robić to codziennie, musisz pamiętać, co jest Twoim celem, ale przede wszystkim musisz wyrobić w sobie nawyk codziennej nauki. Tak jak codziennie chodzisz do pracy, szkoły, na zajęcia, tak samo codziennie musisz mieć kontakt z angielskim. I to najlepiej w przyjemnej formie ;) 

Możesz to zrobić samodzielnie, a jeśli czujesz, że potrzebujesz wsparcia, możesz również mieć kogoś, kto wskaże Ci drogę… 

Z myślą o każdym, kto chciałby mieć takie wsparcie, kto chciałby uczyć się angielskiego skutecznie, codziennie, regularnie i przyjemnie stworzyliśmy takie miejsce. To miejsce online, a więc możesz mieć do niego dostęp bez względu na to, gdzie jesteś. To miejsce to rajska wyspa i wagary od szkoły i kursów czyli Vagaru.pl

Zapraszam Cię z całego serca, bo Vagaru to nie tylko miejsce, w którym wszystko, co jest niezbędne do nauki angielskiego masz podane na tacy, ale to przede wszystkim ludzie, którzy wspierają się nawzajem motywują i przekazują fantastyczną energię. 

logo Script logo