×
≡ menu

Czym szkoła być powinna...

Zanim powiem Ci co ja o tym wszystkim myślę, chcę zaznaczyć, że odnoszę się w tym tekście do systemu. Nie kieruję moich słów do konkretnych ludzi. 

Ja szczerze chcę, żeby świat był lepszy. I szczerze wierzę, że może być :) 

Do rzeczy… co ja myślę o tej szkole?

Szkoła jest zła. I wymaga totalnej rewolucji. Zaraz wyjaśnię Ci dlaczego… 

“Szkoła” to słowo, które pochodzi z języka greckiego i oznacza… “czas wolny”. 

Ha! Ale zaraz zaraz… szkoła, którą znasz nijak ma się do czasu wolnego. Ona wręcz ten czas wolny zabiera!!!

Nie wiem czy wiesz, ale szkoła, jaka istnieje dzisiaj powstała… dwa wieki temu. A więc 200 (DWIEŚCIE!) lat temu…  na początku XIX wieku w Prusach (!). Celem tej szkoły było, mówiąc w dużym uproszczeniu, wychowanie ludzi poddanych państwu, a więc przyszłych urzędników administracji państwowej.

Był to system, który bazował na strachu przed przełożonymi, opierał się na odgórnych poleceniach i kontroli. Wspieranie kreatywności i zwracanie uwagi na indywidualne talenty dzieci? Zapomnij! Przyszli urzędnicy mieli być posłuszni swoim przełożonym. A gdyby chcieli zakwestionować stan rzeczy… biada im! 

Ten sam system działa dzisiaj. W żaden sposób nie został zmieniony. A świat zmienił się przez 200 lat… totalnie! Jeździmy nowymi samochodami, posługujemy się nowoczesnymi technologiami, czytasz tego bloga, a więc posługujesz się Internetem, komputerem, smartfonem, masz dostęp do OGROMU wiedzy w Internecie. A system edukacji zatrzymał się w dziewiętnastowiecznych Prusach.

W tym systemie nie ma miejsca i czasu na innowacyjność i współpracę między ludźmi. Na szacunek. Na zrozumienie. Jest bowiem hierarchia: uczeń - nauczyciel - dyrektor - pracowik kuratorium - minister. Nadal uczniowie mają być posłuszni nauczycielom i nie mają prawa kwestionować niczego. Mają przyjmować i chłonąć wiedzę, którą się im podaje. Nie wolno zadawać pytań, bo nie ma czasu się nimi zajmować (albo odpowiadać na niewygodne pytania). Nie można realizować swoich pomysłów. Uczniowie nie mogą współdecydować o tym czego i jak się uczą, bo to nie oni decydują o podstawie programowej. 

Francuski filozof, historyk i socjolog Michel Foucault porównuje szkoły do więzień i określa je jako instytucje oparte na przymusie, kontroli i klasyfikacji. 

Warto, naprawdę warto nabrać dystansu, stanąć obok i spojrzeć na obecny stan rzeczy.

 

Czy taka szkoła ma przygotowywać do życia? Czy to, co nam oferuje dzisiejsza szkoła to na pewno odzwierciedlenie współczesnego życia? 

Życie ma wiele kolorów i warstw. Nie jest płaskie ani czarne lub białe. Jest dokładnie takie, jak nim pokierujesz. 

Kiedy zdasz sobie z tego sprawę, zrozumiesz, że dziecko wcale nie musi przechodzić przez ten szkolny reżim przymusu, ocen i sztywnych ram, żeby… poradzić sobie w życiu.

To naszą rolą - dorosłych, jest uświadomić dzieci, że to one mogą kreować własne życie. I każde dziecko może być kim chce. Jedno będzie chciało zostać lekarzem, a jeszcze inne podróżnikiem. A jeszcze inne nauczycielem wuefu. Bo będzie miało swój cel i swoje pasje. Bo będzie chciało spędzić życie robiąc coś, CO KOCHA. 

Poza tym, nie każde dziecko jest stworzone do tego samego! Nie każdy człowiek ma takie same zainteresowania czy predyspozycje!

Albert Einstein powiedział:

“Każdy człowiek jest geniuszem. Ale jeśli zaczniesz oceniać rybę pod kątem jej zdolności wspinania się na drzewo, to całe życie będzie myślała, że jest głupia”.

 

Ochhh ile w tym gorzkiej prawdy!

Każdy z nas jest inny i każdy człowiek powinien mieć szansę rozwoju zgodnie z własnymi predyspozycjami i zainteresowaniami.

 

DZIECI CHCĄ IŚĆ DO SZKOŁY

Ciekawość poznawcza, kreatywność, zachwyt nad poznawaniem nowego, przyjemność płynąca z nauki, samodzielne dochodzenie do wniosków na podstawie własnych doświadczeń… z tym przychodzą do szkoły wszystkie dzieci, bez żadnego wyjątku… 

Każde 6-letnie dziecko CHCE iść do szkoły, bo UWIELBIA się uczyć. 

A co dzieje się potem… u jednych szybciej, u innych później… ale każde dziecko w końcu zaczyna traktować szkołę jako przykry obowiązek… 

Najbardziej smuci mnie to kiedy słyszę, że dziecko nie ma zapału do nauki. Że woli wykuć materiał na pamięć, żeby mieć dobrą ocenę na teście niż wgryźć się w temat… nie ma czasu na swoje pasje, bo z roku na rok ogrom materiału do wkucia w sposób przerażający poszerza się. Że nie lubi angielskiego… że pani kazała nauczyć się na pamieć słówek zgodnie z podanym kluczem, a dziecko nie zapamiętało wszystkich i dostało złą ocenę. Mimo, że potrafi komunikować się po angielsku i potrafi innymi słowami wyrazić swoje myśli. Że brzydko pisze w zeszycie. Że jest zniechęcone. Ja się wcalę nie dziwię… kiedy ma do opanowania coś, czego nie do końca rozumie i nie widzi w tym sensu, nie nauczy się tego. 

Szkoła zabija odpowiedzialność za własną naukę i własne działania (bo narzuca swoje zasady, nie ma więc przestrzeni na własne decyzje i samodzielne myślenie), niszczy poczucie własnej wartości, bo ocenia i krytykuje. 

Mnóstwo szkolnych upokorzeń czy trudnych sytuacji odciska swoje piętno w dorosłym życiu i nie pozwala rozwijać się zgodnie z własnymi zainteresowaniami, i realizować w pracy zawodowej, która może sprawiać autentyczną frajdę.  

 

WIEDZA 

W szkole nauczyciel stojąc przed uczniami przekazuje im wiedzę. 

A wiedzy się nie przekazuje!!!

To każdy sam zdobywa wiedzę poprzez swoją wolę, własną aktywność i zaangażowanie.  Nie da się nikomu wtłoczyć wiedzy na siłę… to sam człowiek - jednostka decyduje czy i jak podejmie działania, żeby zdobyć konkretną wiedzę. 

W szkole uczysz się tematu i koniec kropka. Nikt nie mówi Ci po co, dlaczego to jest ważne i z czym się łączy. 

Wiedza to coś, co w dzisiejszych czasach dostępne jest na wyciągnięcie ręki… albo kliknięcie palcami! 

A w szkole… wiedza jest zamknięta w ramach podręcznika konkretnych autorów oraz autorów podstawy programowej. W szkole wiedzę tę trzeba zakuć i zdać, aby potem zapomnieć. 

A w życiu trzeba umieć informacje znaleźć i odpowiednio… wyselekcjonować! Odessać to, co nieistotne i połączyć to, co jest ważne. W dzisiejszym świecie trzeba umieć radzić sobie w gąszczu informacji. Trzeba umieć ustalać priorytety. SAMODZIELNIE. 

W szkole nie ma miejsca na samodzielność, odpowiedzialność za własną naukę i świadomość tej nauki.   

A w rzeczywistości człowiek nie jest w stanie zdobyć wiedzy jeśli nie będzie nią zainteresowany ani jeśli będzie do niej przymuszony. Zdobywanie wiedzy wymaga aktywności i… wolności!

 

Dobrze… a w takim razie jak to powinno wyglądać? Co powinna uwzględniać edukacja dostosowana do XXI wieku?

Przede wszystkim mieć na względzie jedno słowo:

 

ZMIANA

Nie ma jednej metody dobrej dla każdego. Nie ma jednego źródła wiedzy. To, co zostało zbadane i potwierdzone dzisiaj, jutro może zostać zakwestionowane. Żyjemy w czasach ciągłej zmiany i szkoła powinna nas do tego przystosować.

 

NAUCZYCIEL

Rolą nauczyciela nie jest podawanie wiedzy z podręcznika, a wzbudzanie pasji i wsparcie na każdym etapie nauki. Uczeń powinien mieć także prawo zakwestionować autorytet nauczyciela… TAK! Umieć wyrazić swoje zdanie zwłaszcza wtedy kiedy jest odmienne od zdania nauczyciela. 

To ogromnie ważna umiejętność. Umieć wyrazić swoje zdanie, a nie ślepo przyjmować opinię innych ludzi.

Bo później w życiu jako osoba dorosła będzie wierzyć w każdy autorytet i nie będzie mieć własnego zdania. Bo nie będzie szukać rozwiązań samodzielnie, tylko przyjmie za pewnik to, co “autorytet X powiedział”.

Człowiek powinien umieć samodzielnie wyciągać wnioski na podstawie napływających z zewnątrz informacji…

 

JAK SIĘ UCZYĆ?

W naszych szkołach nie ma czasu na dyskusje o tym JAK skutecznie się uczyć. Nie rozmawia się o tym z jakich materiałów warto korzystać w trakcie nauki. Nie rozmawia się o tym JAK uczy się człowiek, a konkretniej mózg. 

A to mogłoby być fascynujące dla każdego… odkryć jakie metody nauki najbardziej lubi MÓJ mózg… i odkryć to, że TWÓJ lubi co innego.

 

ATMOSFERA

Efektywna nauka ma miejsce wyłącznie w miłej, przyjaznej atmosferze. Uśmiech i dobre słowa, śmiech, dobra zabawa i… człowiek nie wie kiedy zdobywa wiedzę!

Stres… hamuje proces uczenia się. A stresem jest także wmawianie sobie, że nie dam rady. Stresem jest też lęk przed oceną. Bez dobrej atmosfery nie da się osiągnąć trwałych efektów.

 

BŁĘDY

W szkole za błędy otrzymuje się karę w postaci złej oceny. Błąd jest zły i nie należy go popełniać. 

Czego to uczy dzieci? Strachu przed porażką. Strachu przed wyjściem z własnej strefy komfortu i strachu przed rozwojem. Strachu przed kreatywnością. Uczeń woli wybrać proste i bezpieczne rozwiązania, wpasowane w ramy klucza odpowiedzi celem zdobycia lepszej oceny. 

A przecież w procesie nauki błędy są naturalne. Nauka to droga do zdobycia wiedzy, nauka jest dla osób, które rozwijają się, zdobywają nowe umiejętności i wiedzę. Ale to nie jest droga usłana kwiatami - błędy się zdarzają i to właśnie jest doskonały obszar, o którym trzeba mówić - nauka na własnych błędach, umiejętność rozpoznania ich i samodzielnego poprawienia.

Przecież uczymy się nie tylko w szkole - uczymy się PRZEZ CAŁE ŻYCIE. Również z dyplmami studiów w rękach. Bo to nie dyplom jest wyznacznikiem naszej wiedzy! 

Jeśli nie boisz się, że ktoś skrytykuje Cię za Twój błąd - możesz cieszyć się poczuciem bezpieczeństwa. A poczucie bezpieczeństwa i przyjazna atmosfera to środowisko idealne do efektywnej nauki :)

 

TESTY

W szkole testy służą ocenie uczniów, ale… nie są wyznacznikiem właściwych umiejętności. 

Zaznaczanie prawidłowych odpowiedzi w teście, uzupełnianie luk czy łączenie wyrazów to zadania niewymagające głębokiego przetwarzania w mózgu, a więc nie wpływają na lepsze zapamiętanie!

Wykonywanie podobnych schematycznych zadań powoduje automatyzowanie aktywności umysłowej… innymi słowy i kolokwialnie rzecz ujmując… uczeń jedzie na automacie. 

Gdzie kreatywność? Rozwiązywanie problemów? 

Testy nie powinny istnieć. Powinny być projekty, wyzwania, rozwiązania. Rozmowy, dyskusje, tworzenie własnych plakatów, prezentacji, filmików.

Nauka nie powinna polegać na uzupełnianiu ołówkiem w książce luk, a na pełnym zaangażowaniu i autentycznym wkręceniu się w wykonywany projekt. 

Na wypiekach na twarzy, na wewnętrznej CHĘCI zrobienia czegoś, sprawdzenia, doszukania, dopytania. Na dojścia do wniosku samodzielnie. Na stworzeniu czegoś SAMODZIELNIE!

A testy? Jeśli już trzeba, to bez ocen dla uczniów a z informacją zwrotną dla nauczycieli - żeby to nauczyciele wiedzieli co robią dobrze, a co wymaga poprawy.

 

Każdy, kto jest związany z edukacją (a więc uczniowie, rodzice, nauczyciele i … moim zdaniem wszyscy ludzie! przecież uczymy się przez całe życie!) powinien wiedzieć…

 

JAK UCZY SIĘ MÓZG? 

Tutaj odsyłam Cię do mojego artykułu o skutecznym zapamiętywaniu. I mając tę wiedzę (zgłębiając ją…) warto tworzyć miejsca przyjazne i odpowiednie dla ludzi, i warto na takie miejsca przeznaczać swój czas - i swoje życie.

 

Podsumowując…

Co robić? Jak sobie radzić z dzisiejszym mocno przestarzałym systemem edukacji w nowoczesnym świecie?

Przede wszystkim uświadomić sobie aktualny stan rzeczy. Dopuścić do siebie myśl, że jest źle. 

Świat się zmienia bardzo (!) dynamicznie. Jak dzieci mogą dopasować się do tego świata jeśli zmarnują tak dużo czasu w instytucjach totalnie odbiegających od realiów tego świata? 

Myślisz, że Ty chodziłeś do szkoły, przeżyłeś i jest spoko, radzisz sobie w życiu, to Twoje dziecko też pójdzie tak jak Ty… Ale weź pod uwagę to, że Ty skończyłeś szkołę 15 - 20 - 30 lat temu! Czy jeździsz samochodem sprzed tylu lat? Czy nie używasz smartfona i nie szukasz wiadomości w sieci? 

Świat się zmienił!!!

Pojawiły się nowe możliwości, których nie było nawet 10 lat temu. Gdy Twoje dziecko skończy szkołę, minie kolejne 10 - 15 lat. Wiesz jak wtedy będzie wyglądał świat? 

Nie jest łatwo zmienić system - bo ta zmiana wymaga przede wszystkim świadomości. Dopiero z tą świadomością możesz iść dalej. Istnieją JUŻ TERAZ inne możliwości edukacji niż szkoła publiczna. Da się zrobić inaczej, ale to wymaga przemyślanej decyzji i często przestawienia priorytetów. 

Edukacja domowa (cieszmy się, że jest legalna w Polsce!), szkoły montessori, waldorfskie, leśne, demokratyczne. 

Nie, nie jest to podział na szkoły publiczne i prywatne. Tak było 15 lat temu. Ale dzisiaj powstają szkoły niosące wartości, stawiające dziecko i jego naturalny rozwój na pierwszym miejscu. Nie są to szkoły zarezerwowane dla dzieci bogatych rodziców, a dla dzieci świadomych rodziców. 

Fundacje i społeczności działające na rzecz promowania naturalnej edukacji, wolności dzieci SĄ i prężnie działają. Wystarczy odnaleźć je.. 

Szkoły publiczne również budzą się do zmian... 

Jeśli jesteś nauczycielem są fundacje dla nauczycieli, które pomagają im rozwijać się i odkrywać nowe drogi nauczania, takie, które pięknie angażują i przynoszą efekty w postaci szczęśliwych i spełnionych uczniów… 

Wystarczy otworzyć umysł i… samodzielnie ruszyć na wyszukiwanie informacji. 

Jest potrzebna wielka zmiana i trzeba o tym mówić głośno. To od nas zależy jak świat będzie wyglądał dalej. Od Ciebie też. Od każdego jednego człowieka :) Nie możesz zmienić systemu? Ale możesz zmieniać siebie i swoje otoczenie!

Czy wolisz przyjąć to, co jest, bo tak “musi być” i pozwolić “autorytetom” decydować za nas, czy wolisz zawalczyć o lepszy świat? 

 

Ok…

 

A co ja robię w tym temacie?

Wyrazem mojej niezgody na nieskuteczne systemowe nauczanie języka angielskiego jest… Vagaru :) a więc rajskie miejsce, w którym jest wszystko, czego potrzeba, żeby opanować angielski. Wagary od szkoły i podręczników. Wolność - tam nic nie musisz. Jesteś, bo chcesz, a nauka jest czystą przyjemnością. Masz podane gotowe rozwiązania, które Cię ANGAŻUJĄ i samodzielnie podejmujesz decyzje z których funkcji korzystasz i przez jaki czas.

To jest moja osobista misja zmiany myślenia ludzi o tym JAK uczyć się skutecznie, jak robić to samodzielnie, jak brać odpowiedzialność za własną naukę. 

Znasz może film „Buntownik z wyboru”? Jeśli nie, polecam ogromnie!

Will w jednej ze scen tak podsumował sens studiów na Harvardzie:

„You dropped a hundred and fifty grand on a f**in' education you coulda got for a dollar fifty at the public library.”

 

„Wywalasz 150 tysięcy dolców na pieprzoną edukację ktorą możesz zdobyć za 1.50$ w lokalnej bibliotece!”

 

Pomyśl o tym. 

Na koniec mam dla Ciebie kilka linków. 

Ten tekst powstał w wyniku moich wieloletnich przemyśleń, doświadczeń i realnego kontaktu z ludźmi (tymi uczącymi się oraz tymi związanymi ze szkołą). 

A ja wierzę w to, że podobne energie przyciągają się :) i dzięki tej sile, pewnego dnia odkryłam działania Matki Chrzestnej wszystkich dzieci - Godmother, którą polecam wszystkim osobom związanym z edukcją. Tutaj znajdziecie jej wystąpienie na temat tego, co szkoła robi z mózgami dzieci. 
 

 

Moje osobiste poszukiwania szkoły dla mojej córki doprowadziły mnie do znalezienia książki pani Marzeny Żylińskiej “Neurodydaktyka” i odkrycia jej działań w “Budzącej Się Szkole”. Jeśli szukasz, jeśli masz tę świadomość i chcesz zrobić coś więcej dla naszej edukacji, zachęcam Cię do zapoznania się z jej działaniami. 

A na deser (i po angielsku) zapraszam Cię do obejrzenia jednego z najsłynniejszych występień na http://TED.com - o tym dlaczego szkoły zabijają kreatywność.

 

KEN ROBINSON

logo Script logo
fb pixel