Jak przejść na emeryturę przed 40-stką?

Siedzę sobie ostatnio na #JOPLive i utrwalam wiedzę, a konkretnie to, że na emeryturze będziemy klepać biedę, bo nie będzie komu płacić składek w przyszłości, że system, który działa dzisiaj nie ma szans na przetrwanie, a nawet jeśli gdzieś pieniądze się znajdą, to zgodnie z oficjalnymi prognozami otrzymamy ochłapy w porównaniu do dzisiejszych zarobków. Na domiar złego rośnie długość życia i coraz dłużej biedniutkie Państwo (Państwo = Ty i ja = wypracowane przez nas pieniądze) musi się o obywateli troszczyć, zatem cholera jasna wie czy za te kilkadziesiąt lat wiek emerytalny nie będzie wynosił 90 lat, bo nawet Salomon nie poleje jak będzie miał pusty barek.
 

Emerytura przed 40-stką


Serio. Powyższe jest prawdą. Nikt nie chce tego przyznać i wolimy na ten temat żartować albo udawać, że nas to nie dotyczy, ale nie zmieni to faktów. Nie możemy liczyć na emeryturę z ZUS.

Teraz mamy dwa wyjścia: albo stwierdzić, że to jest masakra, albo wejść w głębię problemu. Na skutek głębszych rozmyślań w mojej głowie zaczęły błyszczeć zupełnie inne myśli. Zacząłem zastanawiać się nad definicją słowa „emerytura”. Po pierwsze myślenie o emeryturze w stylu „nic nie będę robił i będę miał święty spokój” nie ma logiki, bo nie da się nic nie robić, a święty spokój zależy tylko od nas. Jeśli emerytura ma być spaniem do dziesiątej, przepierdalaniem połowy dnia przed TV, sączeniem drina i nierobieniem niczego, chcę, żebyś dokładnie sobie to wyobraził, a najlepiej spróbował, nawet przez klika dni. Ja już kilka razy spróbowałem i nie mogę sobie tego wyobrazić na dłuższą metę. Taka emerytura jest niewykonalna: albo wysiądzie głowa, albo wątroba.

Zastanowiłem się porządnie nad tym, czym jest dla mnie emerytura. Jeśli chcę twierdzić, że w wieku 40 lat chcę przejść na emeryturę, chcę dokładnie wiedzieć, o czym mówię. Dla mnie emerytura jest to czas, kiedy pieniążki lecą, a ja mogę robić, co tylko chcę. Tylko dlaczego mam czekać na to, żeby robić, co chcę, ileś tam lat, a teraz mam zabijać się o to, żeby odłożyć każdy grosz? Chyba, że taki dziki system pracy sprawia Ci szczerą przyjemność. Ja tego też próbowałem i z perspektywy czasu przyznaję, że można skutecznie uciec w pracę od życia, ale wtedy nic od tego życia nie masz. Po co więc tak żyć?

Jeśli postanawiasz oszczędzać na emertyturę i odłożysz wszystko na później, żeby kiedyś robić to, czego chcesz, to powiedz mi… czy zdajesz sobie sprawę z tego, że życie jest krótkie i kiedy okaże się, że to „później” już przyszło, nagle może być… za późno? Wyobraź sobie, że leżysz na łożu śmierci i myślisz o okazjach w życiu, których nie wykorzystałeś, o ludziach, których nie poznałeś, o rzeczach, które tak bardzo pragnąłeś zrobić, ale ich nie zrobiłeś, bo „praca, obowiązki, dzieci, bo trzeba oszczędzać na EMERYTURĘ”, a na emeryturze to już zdrowie było nie te, ciągle coś do zrobienia, pieniędzy znów nie aż tyle itd… A teraz naciskasz magiczny guziczek i cofasz się w czasie do DZISIAJ. O czym marzysz? Jak wyobrażasz sobie swoje życie TU, TERAZ, DZISIAJ, a nie wtedy kiedy przejdziesz na tę emeryturę? Czy nie chcesz już dzisiaj żyć swoim wymarzonym życiem? 

Bo ja chcę i do tego dążę. Powiem więcej! Dla mnie emerytura nie oznacza końca pracy. Bardzo lubię pracować, działać, być aktywnym, a kiedy moje dziecko kiedyś pójdzie w świat i będę miał jeszcze więcej czasu to naprawdę bez wymagającego i satysfakcjonującego zajęcia zwariuję. Jeśli ktoś zmusiłby mnie dzisiaj do pójścia na emeryturę czyli nakazał zakończenie pracy to zabroniłby mi robienia tego, co sprawia, że czuję się szczęśliwy. Nigdy nie narzekam, że mam dużo do zrobienia. Emerytura może nie istnieć, jestem wolny od wieku emerytalnego. 

Zasada działa w dwie strony: jeśli dzisiaj nie byłbym szczęśliwy, nie robiłbym tego, co chcę, nie umiał wypoczywać, korzystać z życia i myślał, że to się zmieni jak za dotknięciem magicznej różdżki z chwilą przejścia na emeryturę, raczej czekałaby mnie gruba rózga, a nie różdżka. Rozmawiałem ostatnio z kilkoma osobami, które już od dawna są na emeryturze. Od jednej z nich usłyszałem: „Gdy szłam na emeryturę, powiedziałam sobie, że od teraz będę sprzątać codziennie, gotować,  piec ciasteczka i wszystko będzie inaczej… jednak nic się nie zmieniło, nadal nie piekę, nie lubię gotować i jest jak było”.

Jeśli więc dzisiaj:

  • nie podróżujesz
  • nie uprawiasz sportu
  • nie odżywiasz się zdrowo
  • nie uprawiasz ogródka
  • nie masz ognia w sypialni
  • nie czytasz książek
  • nie oglądasz filmów
  • nie jeździsz na rowerze itd.

nie oszukuj się, że nagle zaczniesz to robić, kiedy przejdziesz na emeryturę.

Nie zrozum mnie źle, nie chcę powiedzieć, że nie należy zabezpieczać się na przyszłość. Uważam, że należy i najlepiej liczyć tylko na siebie, umiejętnie oszczędzając. Chodzi mi tylko o to, żeby skupić się na tym co jest dzisiaj i na tym czego naprawdę się chce i ROBIĆ TO. Dzisiaj. Tu i teraz.

Wolność finansowa jest świetną wizją i celem. Wspaniale jest być wolnym i szczęśliwym człowiekiem. Co bardziej opłaca się - oszczędzać, inwestować w swój rozwój czy korzystać z życia? Nigdy nie wiadomo, bo przyszłość jeszcze nie istnieje - o tym też było na #JOPLive. Dodam jedynie, że opłaca się być szczęśliwym w trakcie drogi do celu. Jeśli będziesz to wiedzieć, pieniądze i emerytura mogą wyprzedzić Twoje założenia i sam Michał, który zorganizował #JOPLive i jest dzisiaj jednym z najbardziej rozpoznawalnych w Polsce blogerów, jest na to najlepszym dowodem. Bierzmy więc przykład od najlepszych :)

Na zakończenie mam dla Ciebie kilka pytań, jeśli chcesz, odpowiadaj w komentarzu:

Czym jest dla Ciebie emerytura?
Jak chcesz spędzić czas do emerytury?
Co chcesz robić na emeryturze?
Co NAPRAWDĘ zmieni się w dzień, w którym przejdziesz na emeryturę?
Kiedy chcesz umrzeć? Zapisz i policz ile Ci zostało. To dobrze działa na motywację.
Co chcesz osiągnąć i zrobić zanim zdecydujesz się na opuszczenie tego życia (jeśli chcesz możesz wspomóc się moją bucket list)?


Chcesz na bieżąco śledzić moje nienormalne myśli? Dodaj mnie na SNAPCHAT: http://snapchat.com/add/kamilseemore

 

logo Script logo