Książki, które zmieniły moje życie. Dosłownie.

Miał być wpis o książkach, które silnie wpłynęły na moje życie (I was supposed to write a post about the books that influenced my life). A gdy usiadłam i zaczęłam pisać, moje plany szybko zostały zweryfikowane ;) 

Książek jest co najmniej kilka, a ponieważ są tak dobre, chciałabym powiedzieć o nich więcej niż dwa zdania. Będzie więc seria artykułów… :) 

A dzisiaj zaczynam od pierwszej książki.

Lubię czytać inspirujące, pozytywne książki (I am into reading inspiring and positive books). Dużo ich czytam, choć chciałabym jeszcze więcej :) (I read a lot, altough I wish I was reading even more! :) Pracuję nad tym, żeby koncentrować się na jednej… (I am doing my best to focus on reading just one book at a time), bo nieraz można mnie złapać z trzema książkami, które czytam (you can catch me reading three books)… Może nie wszystkie naraz, ale prawie! (perhaps not all three at the same time, but… almost! :)


Często książkę dosłownie połykam (I literally devour books) Tak bardzo chcę ją przeczytać, że nie zatrzymuję się, nie robię notatek, nie zapisuję tego, co mi się podoba. (I never stop to make notes or jot down whatever I like). Kiedyś potrafiłam ze snu zrezygnować, żeby czytać. Dzisiaj lubię być wyspana... jednak zawsze przed snem muszę poczytać choć kilka stron.

Ale lubię wracać do tych wyjątkowych książek. Stoją na mojej półce, a ja zawsze mogę po nie sięgnąć (I can always grab one!) Wtedy czytam na 100%, nie biegnę oczami dalej, byle tylko odkryć wszystkie karty. Bo ja w swojej cierpliwości bywam często tak naprawdę niecierpliwa ;) Są książki, które mają mniejszy wpływ na mnie, które są mi mniej bliskie. Takimi książkami zazwyczaj się dzielę (I usually share those books with others), nie pozwalam im się kurzyć (I don’t let them get dusty), podaję dalej, puszczam w świat, żeby komuś innemu dały przyjemność :)

A dziś chcę podzielić się z Tobą tymi książką, która zapadła mi w pamięć (i serce!) do dziś i do dziś z przyjemnością do niej wracam (I keep going back to this book with pleasure).

 


Długo przechodziłam obojętnie obok tej książki (I was never really willing to read this book). Właściwie nie wiem dlaczego… (I still don’t know why)… w którymś momencie ta książka zawołała do mnie z księgarni, koło której przechodziłam, dosłownie, a ja poczułam, że muszę ją przeczytać (I felt I desperately needed to read it). Nie żartuję :)

Jest to książka o MARZENIACH (This is a book about dreams). O WIERZE (about faith). O walce z własnymi słabościami. (about overcoming your own weaknesses) O niesamowitej wręcz determinacji do spełniania marzeń, o sile charakteru (willpower)… o tym jak upór i prawdziwa pasja powodują, że człowiek osiąga coś, co wydaje się niemożliwe (a man achieves something that seems impossible). Pomimo dramatycznych wydarzeń, które niejednego mogłyby wpędzić w poważną depresję…


To książka o ograniczeniach człowieka (a man’s limitations). O tym, co nas ogranicza: czy są to warunki fizyczne, sytuacja zewnętrzna, a może my sami? To książka o przekraczaniu granic (about pushing the limits) i wyznaczaniu nowych. O nowych horyzontach…

„Kiedy jest tak bardzo, bardzo źle, to musisz przesunąć sobie horyzont. Nie możesz myśleć tylko o tym, że następnego dnia trzeba wstać i ćwiczyć, żeby dojść do jakiejś tam formy. Musisz spojrzeć na tyle daleko, żeby odzyskane sprawności było tylko nic nieznaczącym etapem, bo prawdziwy cel leży znacznie dalej. A w zasadzie wyżej..”

Ogromna dawka motywacji do realizowania swoich marzeń i solidny kop do życia aż wylewają się z niej. Nie chodzi tylko o zwyczajne marzenia, wypowiedziane ot tak sobie, mimochodem… chodzi o te prawdziwe marzenia (authentic dreams), tkwiące gdzieś głęboko w sercu (hidden deep inside your heart), budzące czasem lęk, a z drugiej strony powodujące ukłucie w sercu i motyle w brzuchu (butterflies in your stomach).

„Nigdy nie zapominajcie o tym, by brać z życia jak najwięcej, nie bójcie się ryzykować, płakać ani być szczęśliwymi. Najważniejsze to być w drodze. Każdego dnia robić krok do przodu.”

Bo mieć marzenie to jest jedno. A sięgnąć po nie to coś zupełnie innego (reaching out for your dreams is another thing). To często trudna droga, w czasie której napotykasz mnóstwo trudności (you come across a lot of adversity). I to Ty decydujesz czy odpuszczasz (you decide whether you give up), bo jest zbyt trudno, czy przesuwasz swój horyzont.

Odkąd ją przeczytałam, utwierdziłam się w moim osobistym przekonaniu (I confirmed my personal belief), że mój horyzont jest moim wyborem, dlatego ja wybieram nieustanne przesuwanie go. Bycie w ciągłej drodze, pokonywanie małych albo większych kroków każdego dnia to coś, co daje mi nieskończone pokłady energii do działania na co dzień.

Uważam, że człowiek może i potrafi dużo więcej niż mu się wydaje jeśli nie podda się ograniczającym przekonaniom, które to zamykają go otaczając granicami, których boi się przekraczać.


A przecież „jeśli wierzysz, że coś możesz lub czegoś nie możesz, zawsze masz rację”, jak to powiedział Henry Ford.
 

Strach (fear), lęk (anxiety), obawy, wątpliwości, działanie odwrotne niż to przyjęte przez ogół to są często blokady i ograniczenia (limitations), przez które łatwo jest się poddać i odpuścić. 

Jestem wdzięczna Martynie za to, że podzieliła się tak bardzo trudnymi i osobistymi przemyśleniami, emocjami i uczuciami. Dziękuję jej za to, że dla mnie jest prawdziwą inspiracją.

Są oczywiście momenty w moim życiu, w których mam ochotę odpuścić, powiedzieć „dość”, rzucić wszystko i wyjechać na koniec świata. Ale jestem uparta i nie lubię odpuszczać… i pocieszające jest to, że wiem, że te wszystkie trudności zawsze są i będą. I pomimo tego idę dalej, na przekór tym trudnościom. A na koniec świata i tak polecę ;)

Co to za książka? Kto czytał, na pewno już wie ;)
A jeśli nie czytałeś, to powiem Ci tak. Jest to lektura obowiązkowa:

Martyna Wojciechowska - Przesunąć horyzont - książka

Martyna Wojciechowska - Przesunąć horyzont - ebook


Martyna Wojciechowska „Przesunąć horyzont”.

I jeszcze jeden cytat, jeden z moich ulubionych: 

„Jedyne co nas ogranicza przy spełnianiu marzeń, to własna wyobraźnia. Sukces jest efektem ciężkiej pracy, cierpliwości, pokory i wiary, że wszystko jest w życiu możliwe”. 

Wszystkie cytaty pochodzą z książki Martyny.

PS. Tuż po napisaniu artykułu natknęłam się na historię człowieka, który realizuje pewien cel. Jest doskonałym przykładem dla wszystkich, którzy nie wierzą w ludzkie możliwości. Ten pan postanowił przebiec całe Stany, od wybrzeża zachodniego po wschodnie, żeby zebrać fundusze na odprowadzenie statku wojennego LST 325 do Normandii. „Wyczyn jak wyczyn, całkiem spory”, pomyślisz pewno. Ale Twoje spojrzenie na sprawę zmieni się, gdy powiem Ci, że ten Pan ma 92 lata.

 

Kilka słówek z filmiku dla Ciebie :)

coast to coast runs - biegi z wybrzeża na wybrzeże
they wouldn’t take me (to the army) - nie chcieli mnie wziąć
lazy eye - leniwe oko
they turned me down - odrzucili mnie
the sixth try - szósty raz
the LST was the ship that won the war - LST to statek, który wygrał wojnę
this is the only one that’s left - to jedyny, jaki został
I thought I’d raise some money - pomyślałem, że zbiorę trochę pieniędzy
I looked it up on the web - przeszukałem internet
nobody 90 years old has ever done that - nikt w wieku 90 lat tego nigdy nie zrobił
when I get on the desert I feel like running - kiedy jestem na pustyni, chce mi się biegać
I did my first half marathon when I was 87 - przebiegłem pierwszy pół-maraton w wieku 87 lat
I decided to do some 200 miles relays - postanowiłem pobiec w sztafetach na 200 mil
I figured out I’ll be almost 94 by the time I get to East Coast - pomyślałęm, że będę miał prawie 94 lata gdy dotrę na wschodnie wybrzeże
I wanna be able to still be running - chcę dalej móc biegać

:)

logo Script logo