Podróż z dzieckiem. Travelling with a kid.

Ile razy rozmawiamy z kimś o planie jakiegokolwiek wyjazdu, zawsze pojawia się to samo pytanie: „Czy Kalinka jedzie z Wami?”. Dla mnie jest to naturalne tak jak to, że codziennie wstaje słońce. Pytanie wydaje mi się kompletnie abstrakcyjne. Jednak pojawia się ZAWSZE. 

Słyszałam i nadal słyszę milion powodów, dla których dziecko powinno zostać w domu i właściwie to nie wiem co robić… bo stanowi pewną barierę w podróży, bo jest za małe, bo może mu się coś stać, bo i tak nic z tego nie zapamięta, bo się zmęczy i udręczy. 

To znaczy, że mając dziecko trzeba siedzieć w domu i czekać aż osiągnie pełnoletność? Bzdura, nonsens i ani jeden argument nie jest w stanie mnie przekonać, że dzieci nie powinno się zabierać w podróż. 

Każdy żyje tak, jak czuje, tak jak chce i dokonuje wyborów zgodnie ze swoimi priorytetami i wartościami. Nie każdy lubi podróżować na własną rękę i doskonale to rozumiem. Trzeba o wszystkim pomyśleć, wszystko zaplanować, zorganizować, ogarnąć w nowych warunkach, które i tak ciągle się zmieniają. Czasem trzeba wziąć plecak, namiot, czasem kombinować gdzie się zatrzymać, co zjeść (ooo, to dopiero logistyka i wyzwanie jeśli tak jak ja zwracasz uwagę na to, co jesz i skąd to jedzenie podchodzi).

A jeśli do tego wszystkiego dojdzie dziecko, to już w ogóle. Podwójny etat (jeśli dziecko jest jedno ;)

I ja też czasem mam ochotę na to, żeby ktoś za mnie wszystko zrobił, podał jedzenie (pyszne i zdrowe!), powiedział dokąd pójść i co ciekawego zrobić, i jeszcze, żeby wokół było mnóstwo placów zabaw dla mojej córki. Znam jedno takie miejsce w Polsce i dosłownie ładuję tam akumulatory :) ale to chyba temat na oddzielny wpis.

Uwielbiam jeździć do nowych miejsc, poznawać je bardziej od środka, rozmawiać z ludźmi, po prostu sobie pochodzić i pooddychać tym innym powietrzem… i nie wyobrażam sobie nie doświadczać tego wszystkiego razem z moim dzieckiem.

Taka podróż jest zdecydowanie bardziej powolna i wymagająca. Dziecko, tak jak w domu, ma swoje lepsze i gorsze dni, ma różny apetyt i im starsze, tym bardziej chce wyrazić swoje zdanie.

Zdecydowanie polecam podróże z najmłodszymi dzieciaczkami z kategorii „babies” :) czyli bobasy do roku. Taka podróż jest najłatwiejsza dla rodziców. Wystarczy zaopatrzyć się w najpotrzebniejsze sprzęty (i nie trzeba przesadzać z bagażami, wszędzie można wszystko (no, prawie!) kupić :) i można chodzić i jeździć tam, gdzie tylko dusza zapragnie. 

Gdy dziecko kończy rok i zaczyna chodzić, a potem biegać i uciekać, chce samodzielnie eksplorować okolicę. Z mojego doświadczenia wynika, że podróż z tzw. „toddler” (czyli dziecko między 12-36 miesiącem życia) jest zdecydowanie wymagająca największych pokładów cierpliwości ze strony rodziców. Moja córka jest najkochańszym dzieckiem na świecie, jednak ma „charakterek”. Według klasyfikacji Tracy Hogg jest Poprzeczniakiem i Żywczykiem, czyli wulkan energii, który lubi kiedy wszystko idzie po jej myśli. Jeśli jest inaczej, jest raban. Upór i konsekwnecja w dążeniu do celu to pożądane i dobre cechy, jednak we wczesnym dzieciństwie bywają niemałym wyzwaniem dla rodziców :) 
 

Po skończeniu magicznych dwóch lat dziecko potrafi się komunikować i dyskutować, nie ucieka też we wszystkie strony. Podróż jednak wymaga dostosowania się do tempa dziecka. U nas każdy ma swój czas w czasie podróży. Będąc niedawno w Stanach, zawsze szukaliśmy placu zabaw, basenu czy jakiekolwiek atrakcji dla dzieci (koniecznie związanej z ruchem!). Nie zawsze to się udawało, ale placem zabaw stawał się nieraz kawałek ziemi, na której są…. kamyki albo strumyczek, a więc woda i jeszcze więcej kamyczków - raj :) 



Moim zdaniem nie podróżuje się po to, żeby wszystko pamiętać. Gdyby nie zdjęcia i zapiski z podróży, wiele szczegółów by nam umknęło po pewnym czasie. Dzieci nie będą pamiętać wszystkiego, zwłaszcza jeśli wyjeżdżają gdzieś mając zaledwie kilka latek lub nawet miesięcy.

Ale będą doświadczać pozytywnych emocji, będą przeżywać wspólne chwile i wspólne przygody razem z rodzicami, poznają inne dzieci, z którymi spędzą czas, odkryją smak innego jedzenia i otworzą się na ludzi, bo w podróży spotkają ich wielu. A w życiu właśnie chodzi o doświadczanie go… a doświadczenia kształtują człowieka…


Dzieci zawsze wywołują uśmiech na twarzach ludzi. Bardzo szybko o nowe znajomości z innymi rodzicami (i nie tylko rodzicami). Ludzie zagadują, pomagają i tak naprawdę otwierają wiele drzwi.

Pewnie, że nie jest łatwo i z każdej takiej podróży wracam fizycznie zmęczona. Ale wspólnie spędzony czas, bycie razem 24/7 to coś najcenniejszego, wartego wszelkich niewygód.

Zdrowie
Warto wykupić ubezpieczenie. I na tym bym zakończyła temat zdrowia. Nie można lekceważyć ewentualnych zagrożeń, ale nie oszukujmy się, one są nawet na własnym podwórku. W podróży dbamy o dziecko tak samo jak robimy to w domu.

My nigdy nie mieliśmy żadnych zdrowotnych niespodzianek, pomimo wielokrotnego kontaktu przeróżnych przedmiotów z buzią mojej córki. 

Sytuacje trudne

Oczywiście, że są. 

Po ponadośmiogodzinnym locie do Nowego Jorku, podczas którego moja dwuipółlatka bawiła się w najlepsze, ignorując drzemkę, której jej organizm nadal potrzebuje, była tak bardzo zmęczona, że nie wiedziała co robić: krzyczała śmiejąc się, bawiła się płacząc i próbując uciekać, kiedy my staliśmy w przydługiej kolejce do urzędnika imigracyjnego. W końcu padła.. i spała jak suseł. Na całe szczęście, bo szczerze Ci powiem, nie wiem jak wytrwalibyśmy w tej kolejce (ponad godzinnej!), z której nie ma jak wyjść. 

Sytuacja bardzo trudna… kiedy zagotował się nam silnik w Dolinie Śmierci, w prawie 50 stopniach Celsjusza, a wokół nie było żadnych aut…

Nie będę jeść”. Dziecko odmawiające jedzenia zawsze burzy spokój rodzica, a poza domem uczucie niepokoju jest jakby silniejsze. Najgorsze co można zrobić, to zapchać dziecko bułką (choć w krajach, w których byliśmy naprawdę ciężko o dobre bułki…) lub niezdrowymi przekąskami. Wtedy nie ma szans na zjedzenie obiadu czy pożywnej kolacji. Moja metoda jest prosta: Nie chcesz? Nie jedz. Zgłodnieje, to i komosę ryżową z brokułem zje! Naprawdę! :) 

Oczywiście podczas wakacji zdarzają się lizaki, paluszki, lody i hit wakacji w USA… rybki, czyli słynne w całej Ameryce Goldfish, w szczególności te o smaku cheddara.

Takie sytuacje mogą zdarzyć się wszędzie. Wszystko zależy od tego, w jaki sposób zareagujesz na to, co Ci się przytrafia. Ja uważam, że szkoda życia na stres, który działa destruktywnie. Sytuację trzeba rozwiązać. Trzeba złapać głęboki oddech i pomyśleć: na pewno będzie OK i znajdziemy rozwiązanie. I zawsze je znajdujemy :) a potem mamy co wspominać i robimy to z uśmiechem na buzi.

 

Jak ugryźć temat po angielsku? :)

Dlaczego warto jeździć z dziećmi? Why is it worth travelling with kids?

Podróż z dzieckiem nadaje zupełnie nowy wymiar wycieczce (travel with children adds a whole new dimension to a trip). Oglądanie świata oczami dziecka jest wręcz magiczne (Seeing the world through children’s eyes is truly magical).
Nasze życie staje się bogatsze. Our life is getting richer.
Dzieci zawsze jako pierwsze wywołują uśmiech na twarzach ludzi. Kids are always first to make people smile.

Dzieci uwielbiają poznawać świat. Kids love to explore the world. Podróżując możesz pokazać dziecku świat takim jaki jest. You can show your kids the real world when you travel. Dzieciaki szwendają się po górach i lasach (they wander mountains, forests), spędzają czas otoczeni inną kulturą (spend time with different cultures), mogą zobaczyć niedźwiedzia, sarnę i inne dzikie zwierzęta, które normalnie zobaczyłyby tylko w zoo. (they can see a bear, roe deer and other wild animals which they’d normally find in a zoo.)

Wspólne podróżowanie to wspólny czas razem. Travelling together means spending quality time together.


Wielu ludzi obawia się podróżowania na własną rękę. Many people find the idea of travelling on your own a little scary. Dodaj do tego obrazka dziecko i staje się to niemożliwe. Add a child to the picture and it can look impossible.

Jasne, że to nie piknik. It’s a not a picnic for sure. Trzeba się dostosować do dziecka. You have to adapt your travel style to accommodate a child. Podróż jest bardziej powolna, bez pośpiechu. Travel is slower, without rush.
Dziecko potrzebuje czasu na zabawę :) The child needs to be able to spend a good deal of time just playing. I trzeba to zaakceptować :) and you’ve got to accept it.

 

Podróżując z dzieckiem doświadczamy wspólnie chwil, które nas zbliżają. There are so many memorable experiences travelling as a family that make us closer together.

Trudno jest mi uwierzyć w to, że wielu ludzi uważa, że dzieci powinno się zostawiać w domu aż nie będą starsze, żeby „lepiej zapamiętać podróż”. I find it difficult to believe that many people still think kids should be left at home until they are old enough to remember the details of their travels.


Zdrowie - Health
Jasne, że trzeba się przygotować. Of course you’ve got to take special precautions with your health. Dobrze jest wykupić ubezpieczenie. It’s advisable to take out insurance.

Bez paniki :) Dziecko w podróży jest zdrowsze niż nieraz w domu! Don’t be paranoid, kids have been healthier while travelling than they ever were at home.

Trudne sytuacje - Difficult situations

Jasne, ze 24-godzinna opieka nad dzieckiem połączona z wygodami i trudami podróży może powodować zmęczenie. Caring for kids 24/7 while experiencing ups and downs of travel can be tiring.

Ale zdecydowanie WARTO. But it's definitely WORTH IT.

 

logo Script logo